piątek, 14 października 2011

Schöfferhofer Hefeweizen


kraj: Niemcy
browar: Binding Brauerei
ekstrakt: 11,6; alkohol: 5%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pszeniczne; pasteryzowane
źródło: delikatesy Piotr i Paweł,
cena: 5,69 PLN

Przyszły jesienne słoty, a mnie zamiast na portery, wzięło na pszeniczniaki. Miałem ochotę na coś czego jeszcze nie piłem, a że nie chciałem ryzykować, postawiłem na Niemcy. 

Schöfferhofer Hefeweizen, bo o nim będzie dzisiaj mowa po przelaniu do szklanki prezentuje się wspaniale. Klasyczne jasne piwo pszeniczne. Ma ciemnożółty kolor i jest prawidłowo mętne. Prawdziwą ucztę dla oka stanowi piana. Nalało mi się z porządną czapą. Jest bielutka, gęsta, kremowa, drobnoziarnista ze skłonnościami do dziur i osadza się na szkle. Kolejny jej atut że utrzymuje się do samego końca! W zapachu, który jest dość intensywny, wyraźnie można wyczuć goździki i cytrusy. W smaku natomiast bardzo pozytywne wrażenie robią, dość mocno zaznaczone jak na ten styl, chmielowe smaczki. Poza tym Schöfferhofer jest raczej wyważonym piwem. Czułem przede wszystkim pszenicę, ale obecne są również nuty owocowe z bananową dominacją w połowie i cytrusowym prymatem w końcówce. Każdy łyk dopełnia delikatna, ale wyraźnie wyczuwalna goryczka. Wysycenie nie przesadzone, pod koniec nawet słabe, ale przyjemnie szczypie w język i zupełnie nie przeszkadza w konsumpcji.

Opakowanie oceniam bardzo na plus. Butelkę zdobi komplet pomarańczowych etykiet (a ja uwielbiam kolor pomarańczowy) ze złotymi elementami. Bardzo ładne czcionki (tu nie ma co się dziwić Peter Schöffer, jego podobizna znajduje się w centralnym miejscu na etykiecie, był drukarzem) i raczej skromne ozdoby, powodują że etykiety są czytelne i schludne. Na kontrze informacje w kilku językach, w tym w polskim, ale trochę dziwi brak kompleksowych informacji (chociażby ekstrakt podano tylko po Rosyjsku). No i bardzo ładny, złoto-pomarańczowy kapsel..

Bardzo ciekawy pszeniczniak ze względu na swoją goryczkę, która wpasowuje się idealnie. Orzeźwiający, lekki, a przy tym treściwy i bardzo smaczny. Jedno z lepszych piw pszenicznych jakie piłem. Musicie koniecznie spróbować!

niedziela, 9 października 2011

Wexford Irish Cream Ale


kraj: Anglia
browar: Greene King
ekstrakt: b/d; alkohol: 5%; puszka z widgetem 0,440 l
typ: półciemne; rodzaj: ale; pasteryzowane
źródło: delikatesy Piotr i Paweł,
cena: 5,69 PLN

Dość niska, jak na angielskie piwo, cena, widget i bardzo pozytywne recenzje na piwnych blogach spowodowały, że podczas ostatnich zakupów w Piotrze i Pawle włożyłem puszkę Wexford Irish Cream Ale do koszyka. Wexford to miasto w południowo-wschodniej części Irlandii (widać nie tylko w Polsce irlandzkie piwa mają nazwy od irlandzkich miast). Wygląd puszki (zieleń, czcionki) przywodzi na myśl Irlandię - piwo jednak produkowane jest w Anglii. 

Wexford ma kolor ciemno miedziany wchodzący w rejony mocnej herbaty. Jest klarowne. Piana dzięki azotowej kulce jest wspaniała. Podczas nalewania możemy obserwować jak piana tworzy się w szklance i był to niesamowity widok Pierwszy raz miałem okazję nalewać piwo z puszki z widgetem. Gdy już się piana wytworzy mamy gęstą, zbitą, ponad centymetrową warstwę, którą można nabierać na palec jak śmietanę. Jest koloru jasnokremowego z odcieniem różu. I w ogóle nie opada! Oblepia ścianki i zostaje w szklance do ostatniego łyka. Zapach jest słodki z wyraźnymi akcentami owocowymi i nutami toffi. Osobiście czułem przede wszystkim truskawki i poziomki. Bardzo przyjemna woń, ale i bardzo myląca. Poniuchałem sobie piwa i zostałem całkowicie zaskoczony pierwszym łykiem. Przyznam się szczerze, że Wexford mnie nie powalił, ale kilka kolejnych wypadło dużo lepiej i ostatecznie wypada bardzo dobrze. Gdy już ustach mamy pierwszy łyk musimy być przygotowani na mieszankę owocowej kwasowości z dodatkiem toffi i goryczki z wyczuwalnym chmielowym smaczkiem i lekkim dymieniem. Ta pierwsza wiedzie prym i jak dla mnie to są przede wszystkim truskawki. Goryczka natomiast trochę przypomina tą, którą wyczuwamy w gorzkiej herbacie. Nie jest natarczywa, zostawia w ustach przyjemny posmak. Wysycenie niskie, ale tego można się akurat spodziewać - azotowa kulka tworzy imponującą pianę, ale powoduje obniżenie zawartość dwutlenku węgla w samym piwie.

O puszce już trochę wspomniałem. Mamy stylizację na Irlandię. Czcionka, zieleń - daje to przyjemny efekt, chociaż trudno oprzeć się wrażeniu, że jest trochę za bardzo naćkane. Na plus jednak trzeba liczyć ilość informacji: przygotowana przez marketingowców historia, opis piwa i sposób podania. 

Wexford Irish Cream Ale to ciekawe doznanie. Piwo o ciekawej i bogatej gamie smaków, które dzięki przystępnej cenie jest dostępne dla większości konsumentów. Polecam się z nim zapoznać, chociażby dlatego, żeby zobaczyć czego nie doświadczamy w Polskich piwach. Ja pewnie do niego nie jeden raz wrócę.

sobota, 8 października 2011

Żubr Ciemnozłoty

kraj: Polska
browar: Lech (Kompania Piwowarska)
ekstrakt: 15; alkohol: 6,9%; puszka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: delikatesy Piotr i Paweł,
cena: 2,89 PLN

Żubra Ciemnozłotego opisano już na większości tematycznych blogów. Sam próbowałem go przed dwoma tygodniami, ale tak się złożyło, że tak jak w przypadku 80% pitych przeze mnie piw, nie spisałem swoich przemyśleń. Zaczęły się na szczęście chłodniejsze dni, mam wolne popołudnie, więc Czas to naprawić.

Piwo ma w kuflu kolor miedziany, jest klarowne. Piana lekko przybrudzona, po nalaniu obfita, ale o nieregularnej strukturze pełnej dziur. Utrzymuje się krótko. Zredukowała się do symbolicznego pierścienia w czasie poniżej pięciu minut. W zapachu Żubr jest przede wszystkim słodowy. Delikatnie zaakcentowano lekko owocowy zapaszek i alkohol. To niestety mało porywający zapach. W smaku jest okej, ale szału nie ma. Piwo jest lekko kwaśne, lekko owocowe, ale pozbawione słodyczy.W końcówce każdego łyku pojawia się wyraźna goryczka i szczypiący w język alkohol. Trochę płaskie. Przeszkadzało mi za wysokie wysycenie. Alkohol jest jak na mój gust na odpowiednim poziomie. Przyjemnie grzeje, a podczas picia nie odrzuca. Tego Żubra sączyłem sobie ponad godzinę i po lekkim ogrzaniu wypadał najlepiej. Zaskakujące jest to, że mamy w tym przypadku do czynienia z piwem nie produkowanym za pomocą metody HGB. Żubr Ciemnozłoty jest rzekomo normalnie uwarzonym mocnym lagerem. Nie wiem ile w tym prawdy. Mogę jednak zapewnić, że jest o wiele smaczniejszy niż jego normalna, nielimitowana wersja.

Puszka jest estetyczna, utrzymana w brązowo złotej kolorystyce. Mam słabość do żubrów (zwierząt, a nie piw), także i ten tutaj mi się strasznie podoba. Wkurza mnie w koncernach brak informacji, gdzie konkretnie uwarzono, trzeba patrzeć na ten numerek na spodzie puszki i odszyfrowywać, że pochodzi z Poznania (albo z Białegostoku). 

Czy jest sens żeby wprowadzać Żubra Ciemnozłotego na stałe do piwnego portfolio KP? Uważam, że tak. Jest to dość smaczny strong. W porównaniu z ostatnio konsumowanym przeze mnie Piwem Marcowym z Browaru Kormoran wypada słabiej, ale źle nie jest. KP mogłaby pójść za ciosem i zrobić całą rodzinę. Ciemnego Żubra ochrzciliby Żubrem Brunatnym i moglibyśmy mieć dostępnego w całej Polsce koncernowego ciemniaka. Myślę, że wpłynęłoby to korzystnie na skostniały sektor piw koncernowych.

czwartek, 29 września 2011

Piwo Marcowe

kraj: Polska
browar: Kormoran
ekstrakt: 14,5 ; alkohol: 7,2%;
butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: marcowe; pasteryzowane
źródło: Browar Kormoran

Ostatnimi dniami, piwni blogerzy (i podcaster) znad Wisły zostali w bardzo miły sposób docenieni. Z okazji premiery najnowszego piwa Browaru Kormoran obdarował nas skrzyneczkami z tym trunkiem. Piwo Marcowe to z pewnością jedno z ważniejszych piwnych wydarzeń tej jesieni.

Przypomnę to, co napisałem przed dwoma laty na temat tego stylu. Jest to dość mocne (powyżej 5,5%) piwo sezonowe dolnej fermentacji, produkowane wiosną (najczęściej w marcu - stąd jego nazwa) z ostatnich zapasów zeszłorocznego słodu. Dojrzewa sobie, aż do października (jest mocniejsze właśnie dlatego żeby "przetrwało" lato). Znane jest też pod nazwą Oktoberfestbier i pochodzi z Niemiec, gdzie jest najbardziej popularne. Najbogatszą tradycję w produkowaniu tego stylu zdaje się mieć browar Żywiec, który warzył je od XIX wieku do wybuchu II Wojny Światowej, a po wyzwoleniu do końca lat 80tych.

Marcowe z Kormorana nalałem sobie do kufla - tak jak powinno się moim zdaniem pić piwa tego stylu. Prezentowało się wyśmienicie. Barwę ma ciemnobursztynową i jest klarowne. Piana dość trwała. Zaraz po nalaniu utworzyła się czapa w kolorze przybrudzonej bieli i o zróżnicowanej strukturze. Powoli redukowała się do kożuszka, który znowu utrzymywał mi się do samego końca. Zapach zdecydowanie słodowy z wyraźnym aromatem karmelowo-kawowym. Kojarzy się z jakąś kawową praliną. Jak ktoś lubi takie czekoladki to z pewnością mu Marcowe podejdzie. Jeżeli chodzi o smak to zostałem bardzo przyjemnie zaskoczony. Obawiałem się, że będzie dużo bardziej słodkie. Na szczęście Piwo Marcowe takim ulepkiem nie zrobili. Jest delikatnie słodowe, lekko kawowe i odrobinę karmelowe (czuć minimalnie słodycz), z wytrawnym, alkoholowym, cierpkim finiszem. Całość dopełnia porządne wysycenie - bąbelki przyjemnie drapią w gardło, w czasie, gdy alkohol rozgrzewa od środka.

Etykiety w gustownej kolorystyce czerni, złota i bordo - metalik. Ilustracja bardzo ładna, utrzymująca odwołujący się do tradycji styl piw BK. Drugą sprawą jest skrzyneczka, w której przyjechały trzy butelki Marcowego - jest ona po prostu świetna! Częściowo możecie ją obejrzeć na zdjęciu. W środku był jeszcze otwieracz i ulotka.

Tak się składa, że umieszczam recenzję jako jeden z ostatnich blogerów, więc chcąc nie chcąc, spojrzałem na to co napisali koledzy. Wszystkim bez wyjątku przeszkadza wysoki poziom alkoholu. Mnie natomiast absolutnie to nie przeszkadzało. Tak się składa, że brakuje nam w Polsce dobrych mocnych piw. Brakowało mi jednak goryczki. Nie jakiejś mocnej, ale chociaż lekko zaakcentowanej. 

Marcowe z Kormorana jest smacznym, godnym polecenia mocnym piwem, ale trzeba dodać, że również i wymagającym. Ludzie, którzy na smak alkoholu w piwie krzyczą "spirytusowane" powinni się go raczej wystrzegać. Cała reszta - szukajcie go w pubach i na sklepowych półkach!

Chciałem podziękować Browarowi Kormoran, Markowi Dominiakowi i wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że te egzemplarze recenzenckie trafiły do Nas, blogerów. Bardzo miły gest. Wasze zdrowie, cheers!


Więcej o Piwie Marcowym i innych produktach BK na: www.BrowarKormoran.pl i stronie w serwisie Facebook.


Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

piątek, 23 września 2011

Amstel Pilsener


kraj: Holandia
browar: Heineken
ekstrakt: nie podano; alkohol: 5%;
butelka 0,3 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane,
źródło: prezent

Przez lata największą piwną enigmą był dla mnie właśnie Amstel. Będąc jeszcze w podstawówce widziałem jego reklamy podczas meczy Ligi Mistrzów. Później, gdy bliscy i znajomi wracali z Grecji, opowiadali mi, że tam Amstel jest najpopularniejszą marką i że jest to super piwo. Przez dekadę szukałem go bezskutecznie w polskich hipermarketach i w końcu dałem za wygraną (a okazuje się, że pojawiło się w Almie). W tym roku dostałem 4 buteleczki w prezencie od znajomego, który pracuje w Holandii. Miałem przeczucie, że będzie kicha. Gdzieś tam w ciągu ostatnich lat pojawiło się przekonanie, że to tylko koncerniak i raczej dobry na pewno nie jest. Okazało się, że nie jest źle. 

Kolor jasnego złota. Piana drobnoziarnista. Bardzo skromna, szybko się redukuje, ale zostawia po sobie ładny ślady na szkle. Zapach przyjemny, słodowy z lekkimi nutami chmielowymi. Piwo tak średnio treściwe. Nie wodnite, ale jak dla mnie mogłoby mieć ciut więcej w ekstrakcie. Na pewno wyszłoby mu na zdrowie mieć większego pazura, ale zdaję sobie sprawę do kogo to jest kierowane. Amstel to piwo słodowe z lekką goryczką, wyczuwalnym chmielem w posmaku i muśnięciem owocowej słodyczy w końcówce. Ma przyjemny i orzeźwiający smak. Wysycenie mocne - przy każdym łyku bąbelki szczypią w język

Buteleczka zwrotna (!) 0,3 l wygląda okej. Na krawatce i etykiecie głównej mamy bardzo ładne logo Amstela, a pod nim tarczę w kolorach naszej narodowej fagi. Dominuje biel i czerwień z lekkimi złotymi akcentami (to takie przybrudzone złoto, które czasem kojarzy mi się z rozgotowaną zieleniną z zupy). Na kontrze bardzo niewiele informacji... wszystko po holendersku. Także w kwestii opakowania jest raczej średnio.

Amstel jak na koncernowe piwo wypada pozytywnie. Zaskakująco smaczne i lekkie. Wydaje się być idealnym do picia, podczas weekendowego wypadu do pubu, w ilości kilku kufli. Mam wrażenie, że jest lepsze od Heinekena (od tego polskiego to już na pewno) i wielka szkoda, że nie zdecydowano się z nim wejść na polski rynek.

piątek, 16 września 2011

Cuvée des Trolls

kraj: Belgia
browar: Dubuisson Brewer
ekstrakt: nie podano; alkohol: 7%;
butelka 0,25 l
typ: jasne; rodzaj: ale; pasteryzowane,
źródło: Kraina Piwa, Toruń,
cena: 7 PLN

Cuvée des Trolls było jednym z piw na które skusiłem się w toruńskiej Krainie Piwa - ostatnim, które pokusiłem się sfotografować i opisać podczas tego krótkiego sierpniowego wypadu. Powiem szczerze, nie powaliło mnie.

Piana bardzo kiepska. Przypominała taką jaką mamy w orażadach. Była szarawa, opadała błyskawicznie, zredukowała się do zera. Piwo było koloru miodowo-żółtego. Nie do końca mętne z widocznym osadem. Trolls było lekko oleiste. Zapach słodowy, lekko kwiatowy z mocnym akcentem cytrusowym, który bierze się ze skórki pomarańczy dodawanej podczas warzenia piwa. W smaku również wyczuć można kwasowość, ale oprócz tego jest w tym piwie coś mdłego, co mnie osobiście męczyło. Wyraźnie czuć alkohol, co się wg mnie w ogóle nie komponuje. Trolle ratuje średnio intensywna, ale na szczęście obecna goryczka i bardzo wysokie wysycenie. 

Urzekła mnie natomiast etykieta. Nie wiem czy to dobrze widać (chociaż zdjęcie bez porównania lepsze od tych, do których Was pewnie przyzwyczaiłem), ale w tej wyrwie, z wyskakującym trollem w kapeluszu z chmielowej szyszki stoi cała horda tych cwaniaków. Ten trollowy design kojarzy mi się z filmami fantasy z lat 80tych ("Labirytn" i "Dark Cristal") - bardzo duży plus, bo uwielbiam taki styl. Świetnie wpasowuje się w to również liternictwo. Kontra zawiera całkiem sporo informacji, jednak próżno szukać informacji o ekstrakcie. Na stronie internetowej również nie udało mi się jej znaleźć.

Podsumowując... piwo przeciętne w smaku. Ze względu na wysokie wymagania raczej rozczarowujące. Trochę męczące, ale muszę przyznać że te cytrusowe nuty wypadły ciekawie.

niedziela, 4 września 2011

Viva Hel

kraj: Polska
browar: Gościszewo
ekstrakt: 12,5; alkohol: 5,5 %; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pszeniczne; niepasteryzowane
źródło: Kraina Piwa, Toruń
cena: 6,00 PLN

W czasie sierpniowego wypadu do Torunia, koleżanka pokazała nam bardzo przyjemny lokal - Krainę Piwa. Kilka kranów z rotacyjnym piwem, kilkadziesiąt piw butelkowanych, dość przyjemny wystrój i ogródek. Podczas pierwszych odwiedzin skusiłem się na pszeniczniaka, którego do tej pory nie dane mi było spotkać na sklepowych półkach okolicznych sklepów. Wakacyjne wspomnienie - Viva Hel z Browaru Gościszewo.

Gdy zamawiałem piwo, nie myślałem o spisaniu recenzji. Poprosiłem o przelanie piwa do szklanki, także na zdjęciu brakuje butelki i z oczywistych względów muszę pominąć część o opakowaniu. Druga sprawa to użyta przy zdjęciu lampa, przez którą mamy przekłamane kolory (musieliśmy wypić piwo w środku, bo ogródek był pełen). 

Viva Hel było żółte, mętne. Piana biała, gęsta, zbita, ale średnio trwała. Piwo pachniało cytrusami. Przyjemnie, ale dla mnie troszkę płasko Zapach pozbawiony był aromatu bananów i goździków, nie wyniuchałem też nut zbożowych - taki jednowymiarowy. Pierwszy łyk i jedyne co czuć to cytrusową kwasowość. Później daje o sobie znać lekka kwiatowość i taki trochę apteczny smak, jaki czasem można trafić w pszeniczniakach. Wysycenie mocne, tak jak powinno być.

Piwo było smaczne, ale to nie jest do końca to, co lubię w piwach pszenicznych. Brakowało goździków i bananów. Nic nie łamało mi tej kwasoty, która chociaż przyjemna i orzeźwiająca, wydawała mi się zbyt jednostajna. Nie było źle..., ale nie znalazłem tam nic, co spowodowałoby chęć sięgnięcia po to piwo kolejny raz.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

Related Posts with Thumbnails