Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pilsner. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pilsner. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 września 2011

Amstel Pilsener


kraj: Holandia
browar: Heineken
ekstrakt: nie podano; alkohol: 5%;
butelka 0,3 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane,
źródło: prezent

Przez lata największą piwną enigmą był dla mnie właśnie Amstel. Będąc jeszcze w podstawówce widziałem jego reklamy podczas meczy Ligi Mistrzów. Później, gdy bliscy i znajomi wracali z Grecji, opowiadali mi, że tam Amstel jest najpopularniejszą marką i że jest to super piwo. Przez dekadę szukałem go bezskutecznie w polskich hipermarketach i w końcu dałem za wygraną (a okazuje się, że pojawiło się w Almie). W tym roku dostałem 4 buteleczki w prezencie od znajomego, który pracuje w Holandii. Miałem przeczucie, że będzie kicha. Gdzieś tam w ciągu ostatnich lat pojawiło się przekonanie, że to tylko koncerniak i raczej dobry na pewno nie jest. Okazało się, że nie jest źle. 

Kolor jasnego złota. Piana drobnoziarnista. Bardzo skromna, szybko się redukuje, ale zostawia po sobie ładny ślady na szkle. Zapach przyjemny, słodowy z lekkimi nutami chmielowymi. Piwo tak średnio treściwe. Nie wodnite, ale jak dla mnie mogłoby mieć ciut więcej w ekstrakcie. Na pewno wyszłoby mu na zdrowie mieć większego pazura, ale zdaję sobie sprawę do kogo to jest kierowane. Amstel to piwo słodowe z lekką goryczką, wyczuwalnym chmielem w posmaku i muśnięciem owocowej słodyczy w końcówce. Ma przyjemny i orzeźwiający smak. Wysycenie mocne - przy każdym łyku bąbelki szczypią w język

Buteleczka zwrotna (!) 0,3 l wygląda okej. Na krawatce i etykiecie głównej mamy bardzo ładne logo Amstela, a pod nim tarczę w kolorach naszej narodowej fagi. Dominuje biel i czerwień z lekkimi złotymi akcentami (to takie przybrudzone złoto, które czasem kojarzy mi się z rozgotowaną zieleniną z zupy). Na kontrze bardzo niewiele informacji... wszystko po holendersku. Także w kwestii opakowania jest raczej średnio.

Amstel jak na koncernowe piwo wypada pozytywnie. Zaskakująco smaczne i lekkie. Wydaje się być idealnym do picia, podczas weekendowego wypadu do pubu, w ilości kilku kufli. Mam wrażenie, że jest lepsze od Heinekena (od tego polskiego to już na pewno) i wielka szkoda, że nie zdecydowano się z nim wejść na polski rynek.

czwartek, 2 czerwca 2011

Perlenbacher Premium Pils

kraj: Niemcy
browar: Mauritius Brauerei
ekstrakt: 11,2%; alkohol: 4,9%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: hipermarket Lidl,
cena: 2,19 PLN

Kilka osób powiedziało mi, żebym przy okazji wizyty w Lidlu zaopatrzył się w ich sztandarowy piwny produkt - Perlenbachera Premium Pilsa. Również na dwóch zaprzyjaźnionych blogach (klik, klik) zostało to piwo dość pozytywnie ocenione, także dzisiaj znalazło się w mojej lodówce, a później w szklance.

Perlenbacher to niemiecka jedenastka w kolorze bardzo jasnej słomki. Ma ładną, białą pianę. Tworzy się z drobnych i średnich pęcherzyków i ma sporą tendencję do dziur, ale utrzymuje się niesłychanie długo. Sama czapa opada w trzy minuty, ale zostaje kilkumilimetrowa warstewka, która jest na piwie do samego końca, częściowo także zostając na szkle. Piwo pachnie chmielem. Nie jest to specjalnie urokliwy aromat, ale jest w nim coś orzeźwiającego. W smaku... no cóż... nie powala, ale jeżeli spojrzymy na cenę - 2,19 zł - to ciężko wybrzydzać. Piwo jest niesłychanie lekkie. Dominują smaki mineralno-kwasowo-chmielowe, jest lekka goryczka. Mało treściwe i wodnite, ale to świetnie maskuje bardzo mocne wysycenie, które dodatkowo podbija smak.

Perlenbacher sprzedawany jest w wysokiej, wąskiej, bezzwrotnej butelce. Na dodatek dedykowanej i gwintowanej. Na etykietach dominuje biel i złoto, ale sprawiają raczej wrażenie skromnych. Są utrzymane w typowej dla Niemców prostocie. Jedynym ozdobnikiem jest herb (znajduje się on również na kapslu).  Kontra w ośmiu językach, jest tam wszystko co chcielibyśmy przeczytać. Sądzę, że spokojnie można ją postawić jako taki niedościgniony wzór dla polskich tanich koncerniaków.

Perlenbacher Premium Pils to fajne piwo z tego segmentu cenowego. Mało ma tam równie dobrych konkurentów i chociaż nie jest to nic specjalnego, to pije się bez bólu i zostawia po sobie dobre wrażenie. Także jeżeli przed jakimś grillem doskwiera brak gotówki dobrym wyjściem jest wycieczka do najbliższego Lidla po tego pilsa.

piątek, 25 marca 2011

Raciborskie Klasycznie Warzone Zielone

kraj: Polska
browar: Zamkowy w Raciborzu
ekstrakt: 11%; alkohol: 5%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: sklep koło kościoła Miłosierdzia Bożego,
cena: 3,20 PLN

Z opisem tego piwa trochę się spóźniłem. Pierwotnie miało być na Dzień Św. Patryka, ale wyszło inaczej. Nie wiem jak wygląda sytuacja w raciborskim browarze, przyznam się szczerze, przestałem się interesować. W każdym razie cieszę się, że wrócili do warzenia. Bardzo smakowało mi ich Twierdzowe, a Raciborskie Klasycznie Warzone też oceniłem pozytywnie, więc tym chętnie kupiłem butelkę Raciborskiego Klasycznie Warzonego Zielonego.

Kolor... no cóż, zielony. Wydaje mi się, że ciemniejszy niż Irlandzkiego Zielonego z Krajana (to chyba pierwsze zielone piwo w Polsce). Na kontrze napisali, że taki kolor otrzymany dzięki naturalnemu barwnikowi - muszę w to wierzyć. Piana słaba. Nietrwała, pełna dziur, opada bardzo szybko. Redukuje się do zera. Zapach lekki, delikatny i przyjemny - taka wypadkowa słodu i chmielu. W trakcie konsumowania ten drugi staje się prawie niewyczuwalny na korzyść tego pierwszego. Po kilku łykach zapach jest zdecydowanie słodki. W pierwszym łyku wyraźnie czuć, że piwo jest gęste, jakby oleiste. Co ciekawe, nie czuć żeby było słodkie - pierwsze co poczułem to wyraźną goryczkę. Później wyraźnie dochodzi do kubków smakowych, że jest słodkawe. Dominują nuty słodowe, ale są one łamane właśnie tą, cały czas wyczuwalną, goryczką. Problem w tym, że nie jest to przyjemna goryczka. To nie jest smak, którym można się delektować, cieszyć - momentami staje się lekko uciążliwa. Sporo wadą jak dla mnie jest zbyt niskie wysycenie tego piwa.

Wygląd oceniam na plus. Utrzymano stylistykę znaną z Raciborskiego Klasycznie Warzonego. Etykieta w stylu vintage - zielone tło z bardzo ładnym deseniem, stylizowane logo browaru, ładne liternictwo i dodatki. Zachowano ten ciekawy "krój" etykiety". Na kontrze brakuje informacji o ekstrakcie (tą informację można znaleźć tylko na stronie internetowej, stamtąd też wziąłem styl), zmieniła się też chyba nazwa browaru. Jestem prawie pewien, że wcześniej widniało Racibórz. Na co zwróciłem uwagę to gładki kapsel - psuje on trochę wrażenie.

Było tak w miarę... na pewno nie zostanę fanem tego piwa. Wypiłem je bez problemów. W żaden sposób nie odrzuca, nie męczy czy nie daje się wypić. Po prostu odniosłem wrażenie, że jest przyciężkawe, szczególnie w drugiej połowie. Zwraca też uwagę ta "oleistość", wydaje mi się, że mimo niskiego ekstraktu nie jest to piwo, które można lekko wypić w upalny dzień. Chociaż z drugiej strony może właśnie takie powinno być zielone piwo? To na pewno fajny bajer, zrobi wrażenie na znajomych.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

poniedziałek, 1 marca 2010

Kings Bräu Premium

kraj: Polska
browar: Van Pur
ekstrakt: nie podano; alkohol: 5,5%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: hipermarket Intermarché,
cena: 1,99 PLN

Na początku lutego otworzono w Pabianicach hipermarket Intermarché. Wybrałem się tam jakiś czas temu i oczywiście sprawdziłem ofertę działu piwnego. Wśród polskich piw trafiłem na zielone butelki od Van Pura. Kings Bräu Premium nie wyróżnia się na tle pilsnerów z tego pułapu cenowego, ale dobrze schłodzony jest całkiem smaczny i nie ustępuje np. takiemu Goolmanowi z Perły.

Czuć w tym pilsie lekką goryczkę i delikatną metaliczność, która może nie wszystkim podejść. Jest dość wodnite, ale mocne wysycenie podbija smak i trwa do samego końca. Pachnie mocno chmielem, ale zaraz po otwarciu czuć ten typowy dla zielonej butelki zapaszek.Jest koloru szczerego złota i ładnie widać pracujące bąbelki. Niestety pod względem piany jest tutaj słabiutko. Z początku pieni się dość mocno, ale ta biała piana jest bardzo nietrwała i w dosłownie kilka sekund opada do zera! Wygląd butelki liczę na plus. Estetyczna i czytelnie zaprojektowana etykieta. Na sklepowej półce rzuca się w oczy.

Jak na piwo za mniej niż za dwa złote to mogę je śmiało polecić, ale nie są to żadne wyżyny smaku. Myślę, że na do filmu i chipsów można spokojnie je kupić i nie być zawiedzionym. To dobra alternatywa dla koncerniaków, pod którymi uginały się półki regałów Intermarche.

sobota, 9 stycznia 2010

Relax Pils

kraj: Polska
browar: Zodiak
ekstrakt: 11% (podobno); alkohol: 5,5%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 1,70 PLN

Kupowałem to piwo bez większego entuzjazmu. Polecił mi je właściciel mówiąc, że to całkiem niezły pils. Nazwa wybitnie mi nie pasowała - kojarzyła się z marketowymi taniochami, nawet cena była podobna. Ale była ona też głównym czynnikiem, który przekonał mnie do kupna.

Relax miał ładny kolor, chociaż jak później sprawdziłem ekstrakt, to wydał mi się ciemniejszy niż inne jedenastki. Tak między bursztynowym, a złotym. Klarowny. Bardzo słabo się pienił. Piana którą uwieczniłem na zdjęciu była biała i drobna, bardzo szybko opadła. Pachniał lekko chmielowo z piwnicznymi dodatkami. W smaku, jak na niezłego pilsa przystało, był odpowiednio goryczkowy. W posmaku natomiast czuć słodowe nuty. Dobre proporcje. Wysycenie średnie, raczej niezbyt intensywne, ale Relax znowu takiego nie potrzebuje. Wyglądem raczej nie powala. Jest skromnie i kolorystycznie nijako. Srebrny i bordowy są jakieś takie bure, a złotą czcionkę ledwo widać na bordowym tle. O dziwo podoba mi się logo - te dwa lwy przy pokalu wyglądają fajnie. Chyba mam słabość do zwierzątek na etykietach. Kontra bardzo słaba, z niepełnego kompletu informacji warto zwrócić uwagę na to, że piwo docukrzono.

Czy przy piwie Relax możliwy jest relaks? Jasne! Jest lekkie i przyjemne w smaku. Piwo środka, którego cena zachęca do większej konsumpcji.

sobota, 2 stycznia 2010

Weißenoher Benediktiner Pils

kraj: Niemcy
browar: Klosterbrauerei Weissenohe
ekstrakt: 11%; alkohol: 4,9%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 4,60 PLN

Piwko kupiłem jakiś czas przed Świętami. Poszukiwałem jakiegoś smacznego pilsa i wśród kilku polskich, na które się zdecydowałem do torby powędrował również i ten. Po przelaniu do szkła zostałem niemile zaskoczony bardzo jasnym, słomkowym kolorem (niestety nie widać tego na zdjęciu). Takiej cieniutkiej barwy nie spotyka się nawet w polskich tanich koncerniakach. Weißenoher Benediktiner Pils może się natomiast poszczycić ekstra pianą. Obfita, gęsta, opadająca powoli. Osadza się na szkle i praktycznie do końca konsumpcji jest obecna. Zapach przyjemny: chmielowy, z lekkim dodatkiem słodu i momentami podchodzący trochę piwniczną wilgocią. W smaku również czuć te "piwniczne" wstawki. A oprócz tego mamy całkowitą dominację goryczy. I chociaż jest to piwo orzeźwiające, dobrze wysycone, a jego intensywna gorycz różni się od tej spotykanej w polskich pilsach, to moim zdaniem nie warto go kupować. Po pierwsze cena jest zdecydowanie za wysoka. Za te pieniądze można np. wypić dwie równie smaczne (jak nie smaczniejsze) Perły. Po drugie Weißenoher Benediktiner Pils przysparza niesamowitych problemów żołądkowych. Miałem zgagę większą niż smok wawelski w reklamie maloxu (zresztą nie tylko ja, ale również osoba, z którą to piwo piłem).

Butelka wygląda skromnie, schludnie, ciekawie i do tego ładnie. Na kremowej etykiecie dali XVII wieczną rycinę klasztoru i herb. Dobrym uzupełnieniem są gotyckie i pisane czcionki. Kontra całkowicie po niemiecku, także prawie w ogóle jej nie rozumiem. Napisali bardzo dużo, ale zabrakło informacji o ekstrakcie (trzeba szukać po sieci).

Powtórzę się. Piwo nie warte swojej ceny. Nie polecam.

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Olsztyńskie

kraj: Polska
browar: Kormoran
ekstrakt: nie podano; alkohol: 4,5%; butelka 0,33 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 1,50 PLN

Próbowania polskich pilsów ciąg dalszy. Olsztyńskie z browaru Kormoran podeszło mi tak średnio. Kolor był bardzo poprawny - słomkowo-złoty. Za to fatalnie z pianą, piwo w ogóle się nie chciało pienić. Od 0,5 cm do 0 w ciągu 10 sekund. Nie podpasowało mi Olsztyńskie również zapachem. Słodowe, z nutami chlebowymi i chmielowymi, ale nie komponowało się to tutaj. Średnio przyjemny zapach kiepskiego piwa. Od biedy można nazwać to piwo smacznym. Słodowe, z bardzo wyraźną i dobitną goryczką, która dominuje całkowicie w posmaku. Byłoby dobrze, gdyby taki smak był cały czas, ale niestety. Momentami niestety podjeżdżało mi czymś kwaśnym, co wybitnie psuło przyjemność z picia. Może są ludzie którzy lubią taki dodatek, ale ja do nich nie należę. Jednak muszę nadmienić, że sporo brakowało Olsztyńskiemu do bycia niesmacznym, znajduje się tak po środku mojej smakowej skali pilsów. Z taką intensywną goryczką wyróżniało się pozytywnie... gdyby nie ta kwasowość. Z nagazowniem poskąpili. Pod koniec już wybitnie mnie ten kufel męczył brakiem bąbelków. Butelka typu zwrotny "bączek" ze strasznie pstrokatą etykietą, która stylistycznie jest identyczna do tej od ciemnego Masurena Dunkel. Czyli jak dla mnie kiepsko.

Wypiłem bez bólu, ale nie zachwycił mnie ten pils niczym. Może lepiej bym ocenił pijąc je na szybko prosto z butelki, ale piłem z kufla i jest, jak napisałem na początku, po prostu średnio.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Srebrny Smok

kraj: Polska
browar: Fortuna
ekstrakt: 12,2%; alkohol: 5,8%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 2,60 PLN

Dzisiaj o kolejnym piwie z browaru Fortuna. Srebrny Smok to smaczny pilsner, który na 12,2 w ekstrakcie niestety nie popisuje się kolorem. Po nalaniu do szklanki otrzymujemy klarowne, jasne złoto. Trochę za jasny. Piana ładna, bielusieńka, na te dwa palce. Utrzymywała się średnio długo. Pozostała w postaci kry i osiadła na ściankach. Zapach lekko chmielowy i minimalnie wyczuwalną nutą piwniczno-bagienną. Pachnie przyjemnie i ciekawie, chociaż trochę mnie drażniło. W smaku piwko jest przyjemnie goryczkowe. Do tego również dochodzi ten akcent piwniczny, który jest przyjemnym urozmaiceniem. Nagazowany tak jak trzeba, dzięki czemu wchodzi lekko i orzeźwia. Butelka, jak w przypadku każdego miłosławskiego smoka wygląda świetnie. Srebro z błękitem i chabrem współgra idealnie, do tego świetne liternictwo i komplet informacji na kontrze. Moje 'komórkowe' zdjęcie nie jest w stanie oddać jak dobrze ta etykieta wygląda.

Srebrny Smok w moim rankingu klasyfikuje się trochę za Złotym, o którym pisałem poprzednio. Nie jest wybitny, ale tak jak pisałem na początku, dla mnie to smaczne piwo. Ten piwniczny posmak, może niektórych zrazić (szczególnie jeżeli pili wcześniej tego dnia jakieś inne piwo [wtedy jest to chyba najlepiej wyczuwalne]).

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

środa, 14 października 2009

Twierdzowe

kraj: Polska
browar: Racibórz
ekstrakt: 11,5%; alkohol: 5,7%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; niepasteryzowane
źródło: sklep koło kościoła Miłosierdzia Bożego,
cena: 2,70 PLN

Twierdzowe, piwo jasne pełne, warzone na okoliczność 200 rocznicy oblężenia Twierdzy Koźle przez Armię Napoleona (1807-2007). W przeciwieństwie do innego produktu z browaru Racibórz - Racibora Pełnego, Twierdzowe wygląda bardzo ładnie. Etykieta w żółtym kolorze z dobrze rozplanowanymi napisami i ciekawym logiem (plan twierdzy z kapeluszem Napoleona). Z kontrą zdecydowanie gorzej. Mało czytelna i brakuje informacji o ekstrakcie. Kolorem to piwko nie powala. Jasny, słomkowy, taki którym może się pochwalić większość pilsnerów, ale jak dla mnie brakowało mu trochę do tego "pełnego". Piana niespecjalna. Biała, drobnoziarnista i gruba na palec, opadła dość szybko pozostając jedynie jako korona na ścianach szklanki. Zapach intensywny, słodowo-chmielowy, bardzo przyjemny w obcowaniu. Twierdzowe jednak największy atut ma w smaku. Jest to wypadkowa lekkiej słodyczy i chlebowości. Głównie czuć słód, przez co może się momentami wydawać mdłe, ale pod koniec dochodzą akcenty chmielowej goryczki. Piwo naprawdę przyjemne w odbiorze. Nagazowane tak jak trzeba. Jedno z takich, do którego chce się wrócić i zweryfikować doznania. Z każdym niepasteryzowanym piwem, utwierdzam się w przekonaniu, że właśnie wśród nich, należy szukać tych najbardziej ciekawych, smakowych doznań.

Twierdzowe absolutnie warto spróbować, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę, że cena nie przekracza trzech złotych.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

poniedziałek, 14 września 2009

Książęce

kraj: Polska
browar: Tyskie
ekstrakt: 12%; alkohol: 5,7%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: sklep monopolowy Juvena w Przemyślu
cena: 2,60 PLN

To już ostatnie piwo przywiezione z wakacyjnych wojaży. Książęce (wcześniej znane pod nazwą Tyskie Książęce) zobaczyłem po raz pierwszy w te wakacje, w jednym ze sklepów monopolowych obok rynku w Przemyślu. Wszedłem tam w poszukiwaniu jakiegoś regionalnego piwa, wyszedłem z "koncerniakiem", chociaż cholernie nietypowym, bo chyba nie do dostania w centralnej Polsce (nawet w dużych hipermarketach go nie ma). Generalnie jestem trochę zawiedziony. Spodziewałem się, że tak jak w przypadku Lecha Premium i Lecha Pilsa, produkt mniej znany okaże się smaczniejszy od tego promowanego. Początkowo Książęce sprawia rzeczywiście wrażenie ciekawszego od Tyskiego Gronie, ale ostatecznie ciężko mi stwierdzić czy takie jest naprawdę. Wyglądem butelki nie powala. Jest chyba gorzej niż w przypadku drugiego tyskiego piwa, nie mówiąc już o tym, że kiedyś Książęce wyglądało zdecydowanie lepiej. Piwo ma kolor jasnego złota (słomkowy, jak to sobie wczoraj przypomniałem) i piękną, bielutką pianę, która wygląda jak korona. Nie można mu niczego pod tym względem zarzucić - dobrze wyglądający jasny pils. Okazuje się, że również z zapachem jest okej. Jest bardzo delikatny. Wyczuć można trochę słodu, trochę chmielu, ale to wszystko w bardzo niewielkich ilościach. W pierwszych łykach mamy do czynienia z miłą i równie delikatną (a jak!) goryczką. Nie przebija się w ogóle słód. I mogłoby być super, ale im bliżej dna tym bardziej mi piwo mniej smaczne. Z każdym łykiem było coraz bardziej kwaśne, ta lekkuchna gorycz zostaje całkowicie przyćmiona. Także nawet w dobrym nagazowaniu tego piwa nie znajdzie się pociechy. Końcówka już porządnie męczyła.

Do niedawna Lecha Pilsa spotkać u mnie w mieście było praktycznie niemożliwe. Obecnie trafić można na niego w kilku miejscach. Jeżeli podobnie będzie z Książęcym, jeżeli wprowadzą je do sklepów i hipermarketów, to z pewnością kupię by przekonać się czy przypadkiem ta kwaśność nie była odosobnionym przypadkiem tego warzenia. Naprawdę, pierwsze łyki zapowiadały mi kapitalnego pilsa i z ciężkim sercem piszę, że ostatecznie mi to piwo nie smakowało.

poniedziałek, 7 września 2009

Racibor Pełne

kraj: Polska
browar: Racibórz
ekstrakt: 12,5%; alkohol: 5,7%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: sklep koło kościoła Miłosierdzia Bożego
cena: 2,40 PLN

Zastanawiam się właściwie czemu wczoraj sięgnąłem po tego Racibora Pełnego. Sprzedawca spytany o niego odparł enigmatycznie: "Jest", butelkę zdobi jedna z najbardziej nieciekawych etykiet jakie można było znaleźć w sklepie, a z informacji jest tylko, że "jasne pełne" i procentowa zawartość alkoholu. Zacznę spisywać moje wrażenia właśnie od opakowania - Racibor wygląda kiepsko. Kolorystycznie groch z kapustą - czerwień jest inna na szyjce i etykiecie (tu nawet jeden z rogów różni się barwą od pozostałych), a złoto ma kolor wyschniętej trawy. Górna część to takie ordynarne beczki robione robione na kompie, a na dole natomiast jest podobizna Mistrza Kaufmanna (która mam wrażenie jest posklejana z różnych innych twarzy), wg którego oryginalnej receptury warzone jest piwo z Raciborza. Na szczęście smakuje lepiej niż się prezentuje na sklepowej półce.

Racibor Pełne to całkiem smaczne piwo o lekkim, słodowym smaku - na szczęście nie przesadzono z tym słodem. Niestety próżno doszukiwać się w nim chmielu, nawet w posmaku ciężko będzie go wyczuć. Brakuje trochę czegoś co łamałoby tą słodycz, ale przyznać muszę, że mimo tego pije się bez bólu. Z zapachem podobnie - słodowy, bardzo przyjemny. Nie można mu niczego zarzucić. Piana bielutka, bardzo ładna, utrzymywała się średnio długo. Nagazowanie jednak idealne, przyjemnie smyra w gardło do samego końca. Z pewnością Racibor Pełne znajdzie swoich zwolenników wśród ludzi lubiących słodsze pilsy, ja skuszę się chyba tylko na inne gatunki z raciborskiego browaru.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

sobota, 5 września 2009

Fort

kraj: Polska
browar: prawdopodobnie Łomża, chociaż na puszcze napisano Royal Unibrew Polska, ale to w sumie jedno i to samo.
ekstrakt: 12,1%; alkohol: 6%; puszka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: hipermarket Biedronka w Sanoku
cena: coś koło 2 PLN

Fort jest dość fajny, lekki i jak jest dobrze schłodzony, to jak na piwo z tego przedziału cenowego, jest naprawdę smaczne. Jednak ma też swoje wady, ale żeby na wstępie nie zniechęcać zacznę od zalet.

Trafiłem na niego w sanockiej Biedronce, wziąłem na spróbowanie i jestem z tego wyboru naprawdę zadowolony. Jak na piwo z puszki miał ten atut, że nie podjeżdżał w smaku aluminium. Nalany do szklanki cieszył oko ładną złotą barwą. Dobrze nagazowany, przy dobrym schłodzeniu był naprawdę orzeźwiający - po jednej z większych pieszych wędrówek, wypity wieczorem zamiast uśpić, postawił mnie na nogi. W smaku można wyczuć lekką goryczkę i słodowość, a przy tym coś co kojarzyło mi się z takim zbożowo - chlebowym posmaczkiem. Nie wiem o czym to świadczy, czy o technologii, recepturze, doborze składników, czy może o czymś zupełnie innym - jednak wyróżnia to smak Forta na tle innych piw puszkowych. W tej chwili, niestety muszę przejść do wady. Przede wszystkim to piwo śmierdzi, chociaż może to trochę za mocno powiedziane - po prostu nie pachnie ładnie. Nie czułem tego w Bieszczadach, bo tam po prostu je sobie piłem, czasem na trzy łyki, ale wczoraj, gdy otworzyłem sobie przywiezioną puszkę i jak "zaniuchałem" sobie to mnie odrzuciło. I nie jest to woń aluminium, alkoholu, kwaśnego czy popsutego piwa - to taka zapachowa, całkowicie nieciekawa mieszanka słodu i chmielu. Drugi, i raczej ostatni, minus to piana. Podczas nalewania do szklanki piwo strasznie się pieni, jednak gruboziarnista piana bardo szybko znika - pociecha w tym, że chociaż porządnie nagazowane jest.

Pochwały należą się również za estetyczną puszkę. Kolorystyka, układ, graficzka - wszystko na plus. Moim zdaniem to jedna z najładniejszych puszek jakie można znaleźć obecnie wśród piw z tego pułapu cenowego. Na pewno nie jest to piwo do degustowania, ale na jakieś biesiadowanie czy grilla myślę, że w sam raz.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

Kiper Mocny

kraj: Polska
browar: Cornelius
ekstrakt: nie podano; alkohol: 7,5%; butelka 0,33 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: sklep spożywczy w Tyrawie Wołoskiej,
cena: chyba coś poniżej 2 PLN


Porządnie się Kiperem Mocnym rozczarowałem. Na dodatek wiozłem go przez pół Polski, przekonany, że w Pabianicach jest tylko w półlitrowych butelkach i jest to na dodatek inny Kiper Mocny - będę musiał to zweryfikować. Na etykiecie widnieje napis "Szlachetny smak goryczy", więc spodziewałem się takiego intensywnego uderzenia jak w przypadku Krakonoša, dodatkowo podbitego tym 7,5% alkoholu, ale niestety. To co nalałem sobie do kufla, aż wykrzywiało mnie swoją słodowością. Oprócz tej bijącej ze smaku i zapachu słodyczy niewiele można jeszcze o tym piwie powiedzieć. Na pewno nie wyczułem goryczki, nawet później w posmaku. Punkt mogę dać za brak woni i posmaku alkoholu (przy mocnych piwach jednak się to zdarza), ale niewielka to jednak pociecha. Jeżeli chodzi o pianę i wysycenie to jest po prostu licho. Śmiesznie mały kożuch bardzo szybko znika, podobnie zresztą jak bąbelki. Kiper Mocny jak dla mnie jedyną mocną stronę ma w etykiecie i kolorystyce. Estetyczna, z fajnie dobranymi barwami i dobrym wykorzystaniem złota wyróżnia to piwo wśród innych "bączków". Nie polecam.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

sobota, 15 sierpnia 2009

Łomża Export

kraj: Polska
browar: Łomża
ekstrakt: 11,8%; alkohol: 5,7%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: Pijalnia piwa "Tomek",
cena: 3,50 PLN

"Tomek" to bardzo fajny lokal, jak na pijalnię piwa oczywiście. Mam do niego olbrzymi sentyment, ale ostatnio pojawiam się tam raz na rok. Na szczęście udało się tam zajrzeć w ostatnią środę i ku mojej wielkiej uciesze, wśród piw z Żywca, Okocimia i Kompanii wypatrzyłem Łomżę Export w bardzo przystępnej cenie. Wybór świetny, bo piwo okazało się jednym z najsmaczniejszych pilsów jakie piłem ostatnimi czasy. Łomża w lodówce wyróżniała się na tle innych piw świetną, żywą etykietą. Bijąca w oczy zieleń nadaje takiego świeżego wyglądu, aż chce się sięgnąć po to piwko. I podobnie jest ze smakiem i zapachem. Oczywiście po otworzeniu czuje się ten charakterystyczny dla piw w zielonych butelkach zapaszek, ale później do nosa dostaje się wyraźny, korcący chmiel. Kolor jasnego złota, utrzymująca się cieniutka piana i świetnie pracujące bąbelki, a w tym wszystkim bardzo lekki i za razem letni smak. Czuć delikatną goryczkę, da się wyłapać również troszkę słodu - wszystko w odpowiednich proporcjach. Łomża Export jest cholernie orzeźwiająca. No po prostu pyszny pilsner!


Łomża Export to naprawdę bardzo miłe zaskoczenie. Fajnie trafić nieoczekiwanie na tak smaczne piwo. Z pewnością, gdy tylko będę odwiedzał "Tomka" to będę po nią sięgał, a że jest tam Łomża to i pewnie wpadać będę częściej. Polecam.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

wtorek, 4 sierpnia 2009

Master Mocne

kraj: Polska
browar: Głubczyce
ekstrakt: nie podano; alkohol: 6,6%; puszka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: sklep Żabka,
cena: poniżej 2 PLN

Po pierwsze zawsze staram się stronić od piwa z puszki, po drugie raczej unikać wynalazków o tego typu nazwach, ale ostatnio zaskoczyłem się porządnie całkiem niezłym Goolmanem kupionym właśnie w Żabce, więc postanowiłem dać szanse czemuś innemu, czego cena nie przekroczy dwóch złotych. Padło właśnie na Mastera Mocne - cholernie nieciekawe piwo. Do szklanki trafił mocno nagazowany płyn barwy płowego złota z ładną pianą, która wydaje mi się tutaj jedynym plusem. Gruboziarnista, utrzymywała się w cienkim kożuchu w zasadzie do samego końca i zostawiła niczego sobie ślady na ściankach - coś czego nie udaje się zdecydowanie lepszym piwom. Co uderza to zapach puchy, który utrzymuje się do samego końca. O smaku niestety nie mogę również powiedzieć niczego dobrego, chociaż może nie... Plusem jest to, że nie czuć było zupełnie alkoholu, co często się w mocnych pilsach zdarza. Problem jednak jest taki, że w tym piwie nie czuć było niczego poza kwaśnym posmakiem. Zero chmielnej goryczki, żadnego słodu - tylko kwaśność przeplatająca się z puszkowym aluminium. Wiadomo, nie spodziewałem się po Masterze żadnych ekscytujących doznań, ale sądziłem, że mnie nie wykrzywi, a jednak zrobił to dość mocno. W sumie nie wiem czemu sięgnąłem po Mastera Mocne. Na pewno puszka do tego nie zachęcała. Wyglądała wręcz topornie (chociaż na tej półce, na której stała była jedną z ciekawszych). Kolorystyka (za dużo złota) i nieciekawie wykorzystana "szarfa", gdzie umieszczono informacje o piwie i browarze jak dla mnie do poprawy. Chociaż co mnie to w sumie obchodzi, przecież tego piwa już więcej nie kupię.

Mocnego Mastera nie polecam, chociaż wypiłem i o dziwo, mimo braku walorów smakowych mnie trochę tego wieczora orzeźwił. Trochę jak woda mineralna, tyle że woda jednak lepsza.

niedziela, 19 lipca 2009

Smädný Mních 10 %

kraj: Słowacja
browar: Šariš
ekstrakt: (podobno) 10%; alkohol: 4,3%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: import

Smädný Mních 10 % to kolejne piwo, które przyjechało z moją mamą ze Słowacji. Šariš postarał się i zaserwował świetnie wyglądającą butelkę. Etykieta prezentuje się naprawdę fajnie, kolorystyka i jowialny braciszek z kuflem piwa zwiastują coś... oryginalnego. Do kufla lałem pięknie wyglądające złoto, utworzyła się ładna grubo ziarnista czapa, ale po pierwszym łyku już wiedziałem jak bardzo się pomyliłem. Mnich to bardzo przeciętny, średni w smaku pils, który mami ładnym opakowaniem. Picie tego piwa to całkowity brak przyjemności. Prawie niewyczuwalna chmielowa nuta, typowy, nieciekawy, koncernowy zapach i piana, która zniknęła w ciągu kilku minut całkowicie mnie do niego zniechęciły. Piwo było porządnie schłodzone i dobrze wysycone, ale nie udało mu się mnie orzeźwić po wczorajszych upałach co uważam za osobną porażkę. Ciężko mi to piwo jakoś podsumować, z jednej strony trafiłem na pospolite lekkie piwo. Nie wykręcało mnie, ani nie odrzucało odorem, ale nie da się tutaj znaleźć jakichkolwiek walorów, a chyba w tym przypadku nijakość też można liczyć jako winę. Nie polecam (bez bolda, bo Mnich był smaczniejszy od Šariš 10%).


Na dwa słowackie pilsy, oba okazały się nieciekawe, wodniste (nawet jak na dziesiątki) i niegodne polecenia. No, ale nikt nie gwarantuje, że za południową granicą robią smaczniejsze piwo niż u nas w Polsce. Na pewno sporo możemy się nauczyć od sąsiadów w dziedzinie projektowania etykiet, bo butelki wyglądają naprawdę świetnie.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

sobota, 18 lipca 2009

Šariš 10 %

kraj: Słowacja
browar: Šariš
ekstrakt: 10%; alkohol: 4,1%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: import

Šariš 10% przywiozła mi mama ze Słowacji, w której gościła przelotnie podczas swojego urlopu. Było to jedno z kilku słowackich piw dostępnych w bardejovskim supermarkecie. Szkoda, że jechało, aż do centralnej Polski by skończyć tam gdzie skończyło. Ładna, srebrno-czerwona etykieta ze złotymi dodatkami zwiastowała naprawdę dobrze, a jednak piwo okazało się całkowitym rozczarowaniem. Po rozlaniu uraczyło nas nieciekawym kolorem - niemrawa żółta barwa, kiepską pianą, która nie zostawiła na kuflu nawet korony i tragicznie nijakim smakiem. W tym Šarišiu nie czuć było ani goryczki chmielu, ani słodu. Zapach również niespecjalny. Po dłuższej chwili w ustach robiło się dziwnie kwaśno. Był nie tyle kiepski, był zwyczajnie niesmaczny. Nie wiem które porównanie jest bardziej trafne... do wylanego na podłogę piwa wyciśniętego ze ścierki czy do wody, którą przepłukało się butelkę. Ostatecznie, całkowicie rozczarowani i skrzywieni Šariša wylaliśmy po kilku łykach. Patrząc po opiniach w sieci trafiłem na kilka gdzie chwalą je za goryczkę, której osobiście nie wyczułem.

Podobno czasem trafia się na jakąś skopaną partię. Może kiedyś, przy innej okazji spróbuję, ale na tą chwilę mój werdykt to: nie polecam.

Zdjęcie jakości "komórkowej" i robione o dość późnej porze, więc i światło słabe. Wpis powstawał przy muzyce Tenacious D.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:
Related Posts with Thumbnails