Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciemne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciemne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 października 2011

Cornelius Ciemny Pszeniczny


kraj: Polska
browar: Cornelius / Sulimar
ekstrakt: 12,5; alkohol: 5,0%; butelka 0,5 l
typ: ciemne; rodzaj: pszeniczne; pasteryzowane
źródło: sklep koło kościoła Miłosierdzia Bożego,
cena: 4,30 PLN

Dzisiaj wzięła mnie po raz kolejny na piwo pszeniczne. Skusiłem się, więc na ciemnego brata mojej ulubionego polskiego hefe weizena - Cornelius Weizen Bier. Dzisiaj na tapecie mamy Cornelius Ciemny Pszeniczny.

Piwo jest mętne, kolor to jasny brąz... wchodzący w barwę kompotu z suszu. Piana średniopęcherzykowa, przybrudzona na beż i jak na pszenicę to bardzo nietrwała. Osadza się na szkle, ale w trzy minuty opada do cieniutkiej warstewki. W zapachu  dominuje bananowa słodycz,  w tle czuć lekką kwasowość. Poza tym jest też zapach karmelu, pszenicy i drożdży. Piwo jest gęste, lekko oleiste. Jestem raczej rozczarowany, gdyż bardzo mało tutaj typowo pszenicznych smaków. Piwo pozbawione jest słodyczy. Nie wyczujemy również goździków. Jest duża kwasowość, ale nie taka klasyczna, cytrusowa. Absolutnie mi nie przypadła do gustu. Są wyczuwalne dość wyraźnie palenie, karmel i przede wszystkim drożdże. Lekka goryczka wyczuwalna na początku, później całkowicie zanika. O ile jeszcze z początku piwo może się podobać, o tyle po ogrzaniu jest coraz to gorzej i ostatecznie nie potrafię wystawić mu pozytywnej oceny. Stało się dziwnie kwaśne i jest to taka kwasowość, która przywodzi na myśl, że coś poszło przy warzeniu nie tak. Wysycenie raczej dobre, ale również siada w końcówce.

Opakowanie bardzo estetyczne, ale jak na mój gust kolorystyka jakoś nie gra. Możliwe, że przeszkadza mi to, że jest zbyt bogato? Na głównej kontrze podkreślono, że jest to piwo górnej fermentacji, na kontrze mamy komplet informacji - za to duży plus.

Cornelius Ciemny Pszeniczny to dla mnie spore rozczarowanie. Spodziewałem się dużo, a dostałem piwo, które jest dla mnie ledwo wypijalne. Za dużo ciemnej pszenicy na polskim rynku nie mamy, dla mnie i dla wielu będzie to z pewnością pierwsza ciemna polska pszenica (nawet nie wiem czy wcześniej się ktoś pokusił ją warzyć), a tutaj tak duża wtopa. Obawiam się, że nawet nie tylko przeciętny konsument może się tą jedną butelką zrazić. 


Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

sobota, 9 lipca 2011

Velkopopovický Kozel Černy

kraj: Czechy
browar: Plzeňský Prazdroj lub Velké Popovice
ekstrakt: nie podano; alkohol: 3,8%; butelka 0,5 l
typ: ciemne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: sklep koło kościoła Miłosierdzia Bożego,
cena: 4,00 PLN

Kolejne czeskie piwko, tym razem jest to lekki ciemniak Velkopopovický Kozel Černy od Plzeňskýego Prazdroju.

Piwo ma kolor brunatny. Pod światło jest to głęboka wiśnia, bordo... coś w ten deseń. Klarowne. Po nalaniu pieni się bardzo ładnie. Piana gęsta, zabarwiona na lekko beżowy kolor, drobno pęcherzykowa z bąblami na wierzchu, niestety opada w zastraszającym tempie, nawet pocieszyć oka nie można. Redukuje się do cienkiej warstewki i ciut grubszej obwódki. Zapach lekko słodowy z palonymi akcentami. W szklance bardzo niemrawy, dawał o sobie znać głównie po otwarciu butelki. Pierwszy łyk niestety powala. Jest wodnite i lekko kwaśne. Dopiero później daje o sobie znać palony słód, który dominuje już do końca. Gdy dochodziłem do końca, wchodził w takie lekko smoliste rejony. Kozel Černy ma bardzo lekką goryczkę, która jest skutecznie zabijana kwaśnym posmakiem. Do tego dochodzi raczej średnie wysycenie, które lekko drapie w język i nic poza tym. Moim zdaniem jest to piwo bardzo przeciętne. Na plus liczę, że piłem je przy 30stopniowym upale i z racji, że nie było słodkie, całkiem nieźle mnie orzeźwiło.

Butelka wygląda bardzo fajnie. Szyjka owinięta jest sreberkiem, pod którym mamy dedykowany kapsel. Kolorem przewodnim jest ciemny brąz i naprawdę dobrze się to komponuje z deskowym deseniem. Koziołek jak zwykle świetny.

Jest to piwo wodnite, przeciętne i raczej płaskie jeżeli chodzi o smak. Na forach tematycznych można przeczytać, że ekstrakt ma na poziomie 10, więc po części nie ma co się dziwić. Ja jednak wolę ciut mocniejsze i bardziej intensywne ciemniaki. Ten mimo, że orzeźwił mnie w ten skwarny dzień, jednak nie spełnił moich oczekiwań jeżeli chodzi o smak. Dobija polska cena... 4 złote za piwo, które powinno się zapłacić połowę tego, skutecznie zniechęca mnie przed ponownym zakupem.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

wtorek, 7 czerwca 2011

Magnus Wiśniowy

kraj: Polska
browar: Jagiełło
ekstrakt: 14,2%; alkohol: 6%;
butelka 0,33 l
typ: ciemne; rodzaj: specjalne / aromatyzowane; pasteryzowane
źródło: sklep koło kościoła Miłosierdzia Bożego,
cena: 2,70 PLN 

Ofensywy smakowych piw z Jagiełły ciąg dalszy. Dzisiaj Magnus Wiśniowy.

Piwo jest klarowne, koloru ciemnobrązowego, pod światło bordowo-rubinowe. Chyba najjaśniejsze ze smakowych Magnusów. Piana raczej słaba. Beżowa, nieregularnej struktury, nietrwała, ze skłonnościami do dziur. Redukuje się do obwódki. Zapach bardzo przyjemny, słodko-kwaśny, wiśniowy z dodatkiem czegoś co osobiście kojarzy mi się z czekoladą deserową. Nie wyczułem typowych, piwnych aromatów. W smaku jest przyjemnie słodkie. Podobnie jak w przypadku zapachu, mamy tutaj słodko-kwaśną (z przewagą słodyczy) wiśnię z dodatkiem deserowej czekolady i ulotnego aromatu palenia. Po każdym łyku, w posmaku utrzymuje się wiśniowy, lekko cierpki smak. Wysycenie od początku nie jest specjalnie mocne, a już wyraźnie słabnie w końcówce.

Wygląd butelki... w przypadku Magnusa Wiśniowego możemy mówić o najładniejszej w serii. Gdyby nie prążkowana górna jej część można byłoby ją nazwać ładną. Serio. Reszta zastrzeżeń bez zmian: krzywo naklejone etykiet, butelka pobrudzona klejem, uboga kontra, brak składu. 

Magnus Wiśniowy jest przyjemnym piwem, spodoba się miłośnikom słodkich, smakowych ciemniaków. Z tym, że odradzam go pić przy obecnej pogodzie. Jego mocna słodycz nie orzeźwi, a raczej zamuli.

wtorek, 3 maja 2011

Magnus Żurawinowy

kraj: Polska
browar: Jagiełło
ekstrakt: 14,2%; alkohol: 6%;
butelka 0,33 l
typ: ciemne; rodzaj: specjalne / aromatyzowane; pasteryzowane
źródło: sklep koło kościoła Miłosierdzia Bożego,
cena: 2,70 PLN

Mamy ostatni dzień weekendu majowego. Za oknem śnieg i trzy kreski powyżej zera. Ale ja się zimna nie boję i zabrałem się po obiedzie do testowania kolejnego piwa. Dzisiaj znowu smakowe piwo z Browaru Jagiełło - Magnus Żurawinowy. Gdy zobaczyłem butelkę to byłem chyba równie zdziwiony co w przypadku Magnusa Śliwkowego. Różnica jest taka, że o ile śliwki węgierki znam i lubię, o tyle żurawiny na rodzinnym stole nigdy nie było. Jadłem chyba tylko raz, z panierowanym serem, a było to tak dawno, że pamiętam tylko słodycz tej konfitury. Także to piwo było dla mnie olbrzymią zagadką i nie mogłem się powstrzymać, żeby go nie kupić.

Kolor to bardzo ciemny brąz, pod światło głębokie bordo. Klarowne. Piana na początku bardzo obfita. Drobna, gęsta, oblepiająca szkło. Niestety z bardzo dużymi skłonnościami do powstawania dziur i szybkiego opadania. Zapadała się i zredukowała w niecałe 2 minuty do obręczy i wyspy. Zapach słodko-kwaśny, owocowy, lekko drażniący, ale przyjemny. Niestety, żadnych piwnych zapachów nie udało mi się wyczuć. W smaku od pierwszego łyka ten Magnus jest zadziwiająco smaczny. Brakowało trochę aromatów typowo piwnych, nie czuć słodu, palenia i goryczki. Piwo jest przede wszystkim słodkie, ale ta słodycz jest wyraźnie owocowa. Do tego czułem coś co kojarzyło mi się ze smakiem borówki - też  tak lekko kwaśny, lekko mdły smaczek po każdym łyku. Dzięki temu nie można się przesłodzić. Wysycenie w porządku, nawet poszczypało w język. Pod koniec mi się trochę nudziło, ale ogólnie jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym połączeniem.
Wygląd etykiety oceniam tak samo źle jak w odsłonie czekoladowej i śliwkowej. Aczkolwiek tutaj zdjęcie owoców i kolory są jakby lepsze. Jeżeli te piwa zadomowią się na rynku, to sądzę że browar powinien rozważyć poprawę szaty graficznej. No i oczywiście stały punkt programu, nie mogłoby być inaczej. Jak zawsze dostałem niemożliwie upieprzoną butelkę (+ krzywo poprzylepiane etykiety).

Podsumowując... jak na razie Magnus Żurawinowy wydaje mi się najlepszy z tych wariacji smakowych jakie zafundował nam Browar Jagiełło. Tutaj słodycz bazy łamana jest w bardzo fajny sposób tą żurawiną. Amatorom piw smakowych jak najbardziej polecam.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

piątek, 15 kwietnia 2011

Magnus Śliwkowy

kraj: Polska
browar: Jagiełło
ekstrakt: 14,2%; alkohol: 6%;
butelka 0,33 l
typ: ciemne; rodzaj: specjalne / aromatyzowane; pasteryzowane
źródło: sklep koło kościoła Miłosierdzia Bożego,
cena: 2,70 PLN 

Jak zapowiedziałem, tak też robię. Kolejne piwo z Browaru Jagiełło. Po niezłym Magnusie Czekoladowym, którego opisałem na początku tygodnia, przyszedł czas na Magnusa Śliwkowego, który zawiera ekstrakt z suszonych śliwek.

Kolor piwa to bardzo ciemne bordo wpadające w ciemny brąz, pod światło za to już ładny, szlachetny bordowy. Piana przy laniu taka bura, jak w coli. Zniknęła praktycznie w ciągu kilku sekund. Zapach jest słodki, nawet przychodzi mi na myśl żeby napisać lepki. Pierwszy i jedyny plan to zapach suszonych śliwek węgierek. Jak zapaszkiem, który czuć po otworzeniu słoja z suszonymi śliwkami właśnie. Nie potrafiłem się przebić przez niego i wyczuć coś więcej. Piwo jest gęste, oleiste, a że jest wybitnie słodkie to ciśnie się na usta słowo ulepek! Prym wiedzie dojrzała, słodka śliwka węgierka. Słodycz początkowo nie dominuje aż tak bardzo i miałem wrażenie, że da się wyczuć lekkie nuty alkoholowe, które lekko drapały w gardło. I to było przyjemne. Później jednak Magnus Śliwkowy zrobił się tak słodki, że aż mdły. Nie udało mi się wyczuć żadnych typowych smaków piwnych. Pięć słodów Magnusa tutaj zostaje całkowicie zdominowane przez ten ekstrakt śliwkowy. Wysycenie średnie i spada. Końcówka to brak bąbelków.

W przypadku opakowania mogę powtórzyć zarzuty, które podniosłem w stosunku do Magnusa Czekoladowego. Bylejakość, nuda, uboga kontra i upieprzona klejem butelka. Ze względu na kolorystykę i lepsze (chociaż nadal nie jest dobre) obrobienie zdjęcia na etykiecie oceniam całość minimalnie lepiej. Tym razem mamy też do czynienia z klasycznym bączkiem, a nie smukłą butelką, z tym że to mi jest obojętne, bo obie są zwrotne.

Magnus Śliwkowy gdzieś tak do połowy mi smakował. Piłem zaciekawiony i nawet myślałem, że ostatecznie napiszę, że jest smaczniejszy od tego czekoladowego. Zapowiadał autentycznie coś ponad nieznośną słodycz, która ostatecznie jednak zdominowała to piwo. Końcówkę męczyłem. Niemniej jednak jest to ciekawe doznanie. O takim połączeniu nie słyszałem i nie sądziłem nawet, że jest wypijalne, a okazuje się, że jest. Podsumowując... to nie moja bajka. Ludziom, którzy lubią słodkie, smakowe piwa powinien przypaść do gustu.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

środa, 13 kwietnia 2011

Magnus Czekoladowy

kraj: Polska
browar: Jagiełło
ekstrakt: 14,2%; alkohol: 6%;
butelka 0,33 l
typ: ciemne; rodzaj: specjalne / aromatyzowane; pasteryzowane
źródło: sklep koło kościoła Miłosierdzia Bożego,
cena: 2,70 PLN

Wczoraj obchodziliśmy (jedni pewnie bardziej, inni mniej, a jeszcze inni w ogóle) Światowy Dzień Czekolady, więc z tej okazji dzisiaj recenzja piwa czekoladowego - Magnusa Czekoladowego z Browaru Jagiełło. Raczej po takie wynalazki nie sięgam, ale że padały pytania o piwa miodowe i smakowe, a i okazja była, to wychodzę tym oczekiwaniom naprzeciw.

Kolor ciemno brązowy, pod światło jest to bardzo ciemne bordo. Klarowne. Piana początkowo bardzo udana - beżowa, drobna, w szerokim kielichu na ponad palec. Opadła ku memu zdziwieniu  w pół minuty po zrobieniu zdjęcia. Pozostaje śmieszna obwódka i tak zwana "kra na jeziorze". Piwo pachnie słodko. Co czuć przede wszystkim to gorzką czekoladę deserową. I zaraz po otwarciu i trochę po ogrzaniu był on równie przyjemny, jedynie lekko zyskiwał na intensywności. Przyznam się że kuszący zapach. W smaku Magnus Czekoladowy jest przede wszystkim słodki. Tego można się było spodziewać, bo Magnus, piwo-baza, jest właśnie taki. Jednakże jest to słodycz łamana tą właśnie gorzką czekoladą co daje całkiem niezły efekt. Nie spodziewałem się żadnych fajerwerków i ich nie dostałem. Piwo jest niesłychanie równe. Mimo ogrzania i tracenia wysycenia (które było raczej słabe, ale nie przeszkadzało mi to w konsumpcji) smakowało ciągle tak samo - nie było żadnych przykrych niespodzianek. Żadnych przyjemnych również. Jednakże jest to piwo warzone z pięciu gatunków słodu. Tego absolutnie nie czuć. Ledwo dało się wyczuć palenie (a też nie wiem czy sobie po prostu tego nie wmówiłem).

Opakowanie mi się nie podoba. Wierzę, że i etykietę, i kontrę można zrobić lepszą i to przy niewielkim nakładzie pracy. Wali po oczach taka bylejakość. Wystarczyłoby troszeczkę zmienić kolory obwódki, trochę zmniejszyć logo, ujednolicić tło i dać lepszej jakości zdjęcie czekolady, a wyszłoby naprawdę koprzystniej. Na kontrze brakowało mi informacji o tych pięciu słodach, a to przecież ludzi interesuje. Umieszczono adres strony i to sugeruje, że pewnie tam jakieś info znajdziemy, ale tak nie jest. Magnusa Czekoladowego nie ma co tam szukać. No i stara śpiewka Jagiełły - upieprzona od kleju butelka (smukła 330 ml - taka jak w przypadku piwa Kazimierskie Ciemne Mocne).

W moich oczach Magnus Czekoladowy się obronił. Zawsze podchodzę do piw aromatyzowanych jak pies do jeża, zawsze spodziewam się najgorszego, a tutaj miałem do czynienia z bardzo równym i słodkim czekoladowym ciemniakiem. Nie są to wyżyny smaku, ale było ok. Jeżeli ktoś lubi słodycz i czekoladę powinien spróbować. Co ciekawe, to piwo można kupić w jednej z pabianickich knajp i z tego co mówili znajomi cieszy się dużym powodzeniem. Dobrze to słyszeć.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

środa, 9 marca 2011

Kazimierskie Ciemne Mocne

kraj: Polska
browar: Jagiełło
ekstrakt: 14,2%; alkohol: 7%;
butelka 0,33 l
typ: ciemne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: prezent

Kolejne piwo, które czekało kilka miesięcy, żebym je w końcu skonsumował i jeszcze kilka kolejnych żebym się zebrał i je tutaj opisał. Tak jak w przypadku Lubelskiego Pilsa, o którym pisałem ostatnio, tak i w przypadku Kazimierskiego Ciemnego Mocnego przywieźli mi je z wyjazdu rodzice Kamili.

Kazimierskie Ciemne Mocne zostało wyprodukowane przez Browar Jagiełło na zlecenie Stowarzyszenia Kupców i Przedsiębiorców w Kazimierzu Dolnym. Powiem szczerze, sądziłem, że jest to Nałęczowskie Ciemne Mocne, tyle że ze zmienioną etykietą i nalane do wyższej butelki (takie same parametry). Jest podobnie, ale jednak smakują trochę inaczej.

Po przelaniu do szkła oczy cieszy bardzo ciemne, klarowne piwo, pod światło ciemno bordowe. Piana koloru szaro-buro-kremowego opadła tak szybko, że nawet nie zdążyłem się jej przyjrzeć. Na początku pachniało słabo, raczej słodowo - średnio przyjemnie. Po ogrzaniu zapach stał się bardziej słodki i jednocześnie przyjemniejszy. Można wyniuchać również karmel. W smaku, zgodnie z moimi domysłami, było przede wszystkim słodkie. Wyczuwać można palenie i cięższe piwniczne nuty, co dało ciekawy efekt i głównie ten element przyczynia się do mojej pozytywnej oceny. Z każdą minutą, z którą piwo się ogrzewało, stawało się słodsze, ale dochodziła również do głosu delikatna goryczka w posmaku. Wysycenie jak na mój gust jednak za słabe, pod koniec prawie niewyczuwalne.

Etykieta prosta i chociaż z ładną ryciną Kazimierza, to jednak nie robi zbyt dobrego wrażenia. Przede wszystkim szkoda że nie pokusili się, żeby etykieta była wycięta, to tło (szare kamyczki) jest naprawdę brzydkie. Druga sprawa to nieciekawie rozplanowane czcionki i wepchnięte w róg, nieczytelne logo Stowarzyszenia Kupców i Przedsiębiorców. Tak trochę przaśnie. Kontra wygląda lepiej. Zawiera wszystkie potrzebne informacje. To też chyba pierwsza butelka z Browaru Jagiełło, która nie była upieprzona klejem.

Kazimierskie Ciemne Mocne okazało przyjemnym w obcowaniu, słodkim w smaku piwem. Na pewno było lepsze niż Nałęczowskie Ciemne Mocne, które piłem kilka miesięcy temu. Ciężko mi jednoznacznie stwierdzić, że to różne piwa - mają takie same parametry i słodką dominantę. Co je różni to fakt, że w Kazimierskim udało się złamać męczącą słodycz. Nie wiem czy można dostać je gdzieś poza Kazimierzem Dolnym. Nigdzie go nie widziałem. Ale jeżeli będziecie tam na wycieczce albo festiwalu, i poczujecie ochotę na ciemne piwo, to śmiało je kupujcie.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

niedziela, 19 grudnia 2010

Kapuziner Weissbier Schwarz

kraj: Niemcy
browar: Kulmbacher
ekstrakt: 12,5%; alkohol: 5,4%; butelka 0,5 l
typ: ciemne; rodzaj: pszeniczne; pasteryzowane
źródło: delikatesy Piotr i Paweł,
cena: 6,99 PLN

O Kapuzinerze, szczególnie w świątecznej odsłonie, nasłuchałem się strasznie dużo dobrego. W końcu trafiłem na półce PiP Kapuziner Weissbier Schwarz i nie mogłem się oprzeć. Kupiłem, zdegustowałem... i trochę się rozczarowałem.

Po nalaniu do szklanki (w końcu wypiłem w szkle od Kapuzinera Kapuzinera!) oczy cieszy ciemnobrązowe, brunatne wręcz piwo. Oczywiście mętne. Nie cieszy niestety piana. Rozczarowująca jak na pszenicę, nawet ciemną. Jest jej na palec. Taka lekko beżowa i drobno pęcherzykowa. Opada do pół centymetra i w postaci takiego kożuszka utrzymuje się przez dłuższy czas. Jedyne co mogę pochwalić to fakt, że osiada fantazyjnie na szkle. Zapach bardzo wyraźny, rześki. Słodkawy z wyczuwalnymi nutami palenia. W smaku jest... zaskakujące. Spodziewałem się czegoś typowo słodkiego, dostałem natomiast piwo lekko goryczkowe. Czuć delikatnie palenie, ale brakowało mi tutaj tej typowej dla pszeniczniaków słodyczy goździka i bananów. Oprócz tego wyczułem dobrej jakości gorzką czekoladę i śliwkę. Jednakże nie robi aż tak dużego wrażenia i nie dorównuje legendzie jaką stworzyłem sobie w głowie, wysłuchawszy dziesiątek pochwał. Drobny minus jeszcze za zbyt mocne wysycenie, które atakowało moje podniebienie i gardło, że aż ciężko było pić.

Opakowanie muszę pochwalić. Etykiety są stylowe. Świetnie dobrane kolorystycznie - brązowo-śliwkowe tło idealnie sprawdza się dla złota: czcionki, ramek i dodatków. Na kontrze napisano sporo, jednakże wszystko w języku niemieckim. Porcelankę niestety zastąpiono tworzywem z nalepką, ale i tak Kapuziner Weissbier Schwarz wyróżniał się na półce.

Za dość wysoką cenę dostajemy piwo smaczne, ale nie wybitne. Na pewno jest to bardzo smaczna pszenica i muszę zaznaczyć, że jest jedną z ciekawszych jakie piłem. Ale piłem również kilka smaczniejszych i chyba nawet tańszych. Raczej nie będę wracał, chociaż jakby mnie ktoś nim poczęstował nie odmówię.

środa, 30 czerwca 2010

Nałęczowskie Ciemne Mocne

kraj: Polska
browar: Jagiełło
ekstrakt: 14,2%; alkohol: 7%; butelka 0,33 l
typ: ciemne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: sklep koło kościoła Miłosierdzia Bożego,
cena: 2,20 PLN

Nałęczowskie Ciemne Mocne z browaru Jagiełło, w przeciwieństwie do jasnego kuzyna mi nie podeszło. Przygotowany byłem na coś podobnego do Noteckiego Eire, ale w tym przypadku przesłodzili.

Kolor ciemny, pod światło rubinowy. Bardzo ładnie prezentuje się w szklance. Piana raczej średnia, beżowa, opadła do niespodziewanie grubego kożuszka i utrzymywała się przez kilka minut. W zapachu raczej niezbyt intensywne, jednolite. Słodkie, czuć karmel. W smaku... przede wszystkim słodycz. Czuć również karmel, i przy każdym łyku pojawia się myśl: "Za słodkie!". Nie wybija się za to alkohol. Wysycenie delikatne, nienachalne - w sumie do tak słodkiego piwa myślę, że jest dobrane dobrze.

O brudnych butelkach z Jagiełły wspominałem przy pisaniu o Nałęczowskim Jasnym Mocnym. Tutaj było to samo. Butelka uklejona, etykieta brudna. Po wyjęciu piwa z lodówki lepiła się do ręki. Sama grafika identyczna - jedyna różnica to brązowa kolorystyka. Dzięki niej wygląda to lepiej.

Miłośnikom słodkich piw pewnie ten mały bączek podejdzie. Sam już do tego nie wrócę. Autentycznie męczyłem i chociaż nie był to taki ulepek jak Nakielskie Ciemne, to zeszła mi na nie chyba godzina.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

wtorek, 30 marca 2010

Baltic Porter

kraj: Polska
browar: Cornelius
ekstrakt: 22%; alkohol: 8,1%; butelka 0,5 l
typ: ciemne; rodzaj: porter bałtycki; pasteryzowane
źródło: sklep koło kościoła Miłosierdzia Bożego,
cena: 4,20 PLN

Kolejna (względna) nowość z piotrkowskiego browaru. Jest to tym razem ciemny Baltic Porter. Jak przystało na ten styl w kuflu piwo jest praktycznie nieprzejrzyste i prawie czarne. Ciężko mi się je lało, bo pieniło się niczym szalony berserker. Piana ciemna, burawo-kremowa, z dużymi dziurami. Opadła do tej cienkiej obręczy, którą widać na zdjęciu, zdecydowanie za szybko. Piotrkowski bałtycki porter pachnie bardzo intensywnie. Już jak się go przelewa uwalnia swój mocny, słodowy zapach. Wyraźnie czuć również palenie. Jednak nie był tak przyjemny, jak się spodziewałem, gdy tylko się trochę bardziej w niego "wniuchać" robi się mdły i męczący. W smaku piwo jest równie silnie słodkie. W pierwszym łyku czuć przede wszystkim jego słodkość, z tyłu mamy słód i lekkie uderzenie goryczy, która ostaje się trochę na wargach i języku. W drugim dochodzi również alkohol, a z każdym następnym nasila trochę się gorycz. Jednak nie jest to piwo, które piłem z przyjemnością. Po pierwsze zbyt intensywne i zbyt słodkie (a chyba w porterze bałtyckim to powinno być raczej umiarkowane). Po drugie te alkoholowe smaczki mnie wykrzywiały i były nieprzyjemne. Wysyceniu tego portera jednak muszę dać duży plus. Piłem w zeszłym roku, kilka razy witnickiego Black Bossa, i tam zawsze było tych bąbelków za dużo. W porterze Corneliusa jest pod tym względem idealnie.

O opakowaniu znowu nie mogę powiedzieć złego słowa. Dominuje elegancka czerń, z równie eleganckimi dodatkami złota i brązu. Nazwa wypisana białą czcionką rzuca się w oczy. Całość przypomina opakowanie od dobrej, gorzkiej czekolady. Na kontrze komplet informacji.

Nie do końca mi smakowało. Miało momenty kiedy było całkiem okej, ale raczej męczyłem je niż piłem z przyjemnością. Ta mieszanka słodyczy z goryczą mnie nie przekonała. Jeżeli kiedyś bym do niego wracał to bez specjalnego entuzjazmu - jest wiele smaczniejszych piw w tej cenie.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

piątek, 26 lutego 2010

Obołoń Oksamitowe

kraj: Ukraina
browar: Obołoń
ekstrakt: 14%; alkohol: 5,3%; butelka 0,5 l
typ: ciemne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 3,80 PLN

Dzisiaj będzie o piwie od naszych południowo-wschodnich sąsiadów, z Ukrainy (drugie w historii tego bloga). Znowu będzie to produkt od Obołonia. Oksamitowe (Оксамитове lub po polsku po prostu Aksamitne) to ciemny i ciekawy w smaku lager.

Piwo jest koloru kompotu z suszu, nie do końca przejrzyste i sprawia wrażenie burego i lekko brudnego. Piana niezbyt okazała, gruboziarnista z dziurami, koloru przybrudzonego ecru. Po nalaniu była na grubość palca, dość szybko opadła do cienkiego kożucha. Aksamitne pachniało intensywnie słodko i chyba nic ponad to. W smaku było na szczęście trochę bardziej złożone. Oczywiście w pierwszych łykach dominował słód, ale obecna była lekka goryczka i palenie, które staje się wyraźniejsze w posmaku. Jednak tym, którzy lubią piwa słodkie radzę się go wystrzegać. Z każdym łykiem piwo staje się bardziej goryczkowe i przyjemniejsze w obcowaniu (przynajmniej dla mnie), a pod koniec tych słodkich akcentów brak. Należałoby zaznaczyć, że Aksamitne, mimo iż smaczne, nie jest lekkim i orzeźwiającym piwem. Sprawia momentami wrażenie trochę przyciężkawego. Ludziom gustującym w lekkich lagerach może być trudno je wypić. Niemniej jednak warto po nie sięgnąć. Wysycenie jak dla mnie bardzo dobre. Z początku intensywne, nawet lekko drapiące, później tylko trochę łagodnieje.

Ukraińcy po raz kolejny zaserwowali świetnie wyglądający produkt. Butelka jest zielona z tłoczoną nazwą browaru. Szata obołońskiego piwa wygląda żywo i przyciąga wzrok. Bordowe tło ze złotymi dodatkami i do tego świetne liternictwo powodują że Obołoń Oksamitowe ma w coś szlachetnego. Opis i skład z kontry, poza dwoma zdaniami po polsku, w całości napisany cyrylicą, ale podano chociaż ekstrakt.

Nie jest to delicja, ale piło mi się je dobrze. To piwo kategorii "raz na jakiś czas" i pewnie nie raz je jeszcze kupię.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

wtorek, 23 lutego 2010

Herbowe

kraj: Polska
browar: Koreb
ekstrakt: nie podano; alkohol: 6%; butelka 0,5 l
typ: ciemne; rodzaj: specjalne / aromatyzowane; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 4,40 PLN

Piwo ciemne korzenne, takie z gatunku problematycznych przy klasyfikowaniu. Akurat mam tak, że lubię wiedzieć co piję, a przynależności gatunkowej jakoś w serwisach tematycznych nie odnalazłem. W składzie widnieją: woda, słód, chmieli i przyprawy korzenne, więc na chłopski rozum dam aromatyzowane. Jak ktoś się zna lepiej to niech mnie poprawi.

Herbowe to kolejny produkt z browaru w Łasku. Podchodziłem do niego bez specjalnego entuzjazmu, a się okazuje że niepotrzebnie, bo to napój bardzo smaczny, orzeźwiający i z tej trójki którą kupiłem wydaje mi się najlepszy, chociaż całkowicie różny od moich smakowych upodobań. Ale do rzeczy!

Herbowe ma herb... aciany kolor, a pod światło daje rubinowe refleksy. Piany praktycznie nie posiada. Próbowałem jakoś spienić, ale udało mi się uzyskać jedynie taką obwódkę jaką widać na zdjęciu. Pachniało dość intensywnie i słodko. Pierwsze co wyczułem to słód, później weszła druga słodycz, orzeźwiająca i owocowa. Gdzieś ponad tym wszystkim wydawało mi że czuje kawę i czekoladę (ze wskazaniem na tą drugą). Później ten owocowy aromat przybiera na sile i dominuje do samego końca. I jak nie przepadam za piwami aromatyzowanymi tak Herbowe mi bardzo smakowało. Jak można się spodziewać, jest słodkie, ale to przyjemne doznania, nawet dla kubków smakowych, które wolą goryczkowe piwo (takich jak moje). Na pierwszym planie czuć owocowe, wiśniowo, słodko-kwaśną orzeźwienie. Po kilku łykach dają o sobie delikatnie znać słód. Po kilku kolejnych znowu można poczuć owoce. Ich kwasowość wydaje się idealna. Łagodzi i rozbija słodycz, nadaje piwo lekkości nie pozwala się zasłodzić. Schłodziłem je dość dobrze i po całym dniu nauki porządnie mnie orzeźwiło. Jednak jest pewne "ale". Herbowe byłoby bardzo przyjemne w odbiorze gdyby nie jedna rzecz... wysycenie. Powiem szczerze, spodziewałem się tego, bo i w Łaskim, i w Mocnym, brakowało bąbelków. W Herbowym gaz ulatnia się po 10 minutach. Zmienia się praktycznie w sok. Aczkolwiek piłem ze sniftera, także może w tym należy dopatrywać się tak szybkiego wygazowania.

Opakowanie na pierwszy rzut oka znowu świetne. Tym razem w kolorach piaskowo-brązowych ze złoconymi dodatkami. Jednak przy dłuższym przyglądaniu się wychodzi, że ilustracja z Królem Jagiellończykiem i Kanclerzem Janem Łaskim wygląda niezbyt dobrze. To taki mały minus. Do niego należy dodać brak ekstraktu.

Wszystkim, którzy lubią piwa słodkie, bądź z owocowymi dodatkami Herbowe mogę spokojnie polecić. Mnie smakowało, chociaż nawet w "O mnie" zarzekam się, że za aromatyzowanymi wynalazkami nie przepadam, a brak gazu upodabnia je trochę do soku albo właśnie do kompotu. Trochę mało zachęcająca jest cena, bo 4,40 PLN to sporo, ale piwko wydaje mi się idealną alternatywą dla kobiet (i mężczyzn również), którzy nie przepadają za typowymi, piwnymi aromatami i smakami.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

czwartek, 21 stycznia 2010

Noteckie Ciemne Eire

kraj: Polska
browar: Czarnków
ekstrakt: 14,1%; alkohol: 5,6%; butelka 0,33 l
typ: ciemne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: hipermarket Piotr i Paweł,
cena: 1,89 PLN (z butelką)

Przy okazji ostatniej wizyty w Piotrze i Pawle kupiłem dwa świąteczne sześciopaki obu odmian Noteckiego. Część skonsumowałem, część sprezentowałem, a dzisiaj pora na opisanie jednego z nich, a będzie to... Noteckie Ciemne Eire, czy też Eire Noteckie Naturalne, ciężko się w tych nazwach połapać.

Eire to prawdopodobnie najsmaczniejsze słodkie piwo jakie piłem, a że ja nie przepadam specjalnie za takimi smakami, to takie wyznanie musi już coś oznaczać. Po zlaniu do kufla widzimy klarowne, wiśniowo-bordowe piwko. Taki herbaciany kolor. Piana jest bura i na dzień dobry obfita. Szkoda, że szybko opada i ostatecznie zostaje zredukowana do dwumilimetrowej obwódki. Pachnie słodko, trochę paleniem, trochę owocami. Podobnie w smaku. Od początku do końca czuć wyraźną słodycz i delikatną goryczkę w posmaku. Nie jest to nachalna, męcząca słodycz. Mnie się osobiście ona kojarzy raczej owocowo. To tak jakby jeść bardzo słodkie, ciemne winogrona (chociaż piwo oczywiście winogronami nie smakuje). Poza tym czuć tą naturalność. Jest delikatne i lekkie, ciężko coś takiego znaleźć w innych polskich "irlandzkich" piwach. Wysycenie jest przyzwoite, ale pod koniec trochę za bardzo słabnie. Opakowanie iście peerelowskie, nawet kolor tła na etykiecie przypomina zżółkły, kiepskiej jakości papier z tamtego okresu. Kolory i czcionki, oraz styl jak dla mnie na plus (ale Lipcowe ładniej wygląda). Pudełka, w które zapakowany był zestaw również utrzymane były w podobnym klimacie: tektura i burawe kolorki. Fajnie wyglądały, trochę teraz żałuję, że nie cyknąłem zdjęcia w celu udokumentowania.

Podsumowując: bardzo dobre, ciemne piwko. Gorąco zachęcam do spróbowania, bo wydaje się idealne na rozgrzanie w te cholernie zimne dni. Tak jak napisał Radar u siebie, bączek 0,33 l nie zdąży znudzić czy zmęczyć słodyczą, chociaż myślę, że z Eire jest jak z dobrą czekoladą, je się ją dopóki jest.

Dałem "lager" w oznaczeniach z racji tego, że ciężko tu mówić o jakimś irlandzkim ale czy stoucie. I wydawało mi się to najwłaściwsze. Jeżeli to błąd to proszę o zwrócenie mi uwagi, poprawię.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

środa, 13 stycznia 2010

Bracki Koźlak Dubeltowy

kraj: Polska
browar: Bracki
ekstrakt: 20%; alkohol: 8,9%; butelka 0,33 l
typ: ciemne; rodzaj: bock; pasteryzowane
źródło: Delikatesy Alma na ul. Kilińskiego w Łodzi,
cena: 5,49 PLN

Bracki Koźlak Dubeltowy to "limitowana i jednorazowa edycja piwa pełnego pasji z wyjątkowego Brackiego Browaru Zamkowego w Cieszynie. Uwarzone wg. receptury Jana Krysiaka - zwycięzcy Konkursu Piw Domowych Birofilia 2009". Oprócz tego na ulotce można wyczytać, że użyto czterech rodzajów słodu, dwóch rodzajów chmielu, mchu irlandzkiego i że piwko leżakowało przez 120 dni. Szczerze mówiąc jestem trochę zwiedziony. Spodziewałem się bóg wie czego i moje oczekiwania zostały spełnione powiedzmy, że jedynie w 30-40%.

Bracki doppelbock nalany do kufelka wydaje się być za jasny jak na swój styl, przy dwudziestce w ekstrakcie jest niej więcej koloru amberowskiego Koźlaka. Jest klarowny i rdzawo-bursztynowy. Piana była może przez minutę. Nawet nie zdążyłem się jej dobrze przyjrzeć, a już zredukowała się do cienkiego kożuszka, który utrzymywał się do samego końca konsumpcji. Pachniał dość średnio i rozczarowująco - jedyne co czuć to wyraźne, jednolite i bardzo płaskie nuty słodowe, które podchodzą trochę koziołkiem, ale są raczej słabe. Prawda jest taka, że to mój pierwszy doppelbock, nie mam porównania, ale i tak mi się nie podoba. W smaku jest jednak lepiej. Przy pierwszym łyku porządne uderzenie goryczy, która uwalnia się stopniowo w posmaku. Czuć również słód, piwo z czasem robi się słodsze, ale gorycz nadal konkretnie daje się we znaki. Jest i moc alkoholu (ale to już uroda doppelbocków)! O dziwo to zupełnie nie przeszkadza, nawet pod koniec, kiedy to robi się coraz bardziej wyczuwalne. Z nagazowaniem dobrze, musuje w język i nie jest zbyt intensywne. Zdaje się mu pasować. Jest okej, ale nie są to żadne wyżyny smaku. Nie jestem znawcą, ale chyba po tych 4 słodach, 2 rodzajach chmielu i importowanym mchu nie ma śladu, a na prawdę starałem się w to piwo wczuć. Równie dobrze mogło to być ważone z połowy tych składników, i szczerze mówiąc Koźlak z Krajana podszedł mi bardziej. Butelka zrobiona z klasą. Estetyczna i ładnie ozdobiona (czcionkami i złotem). Na kontrze staranny opis i komplet informacji. Co ciekawe, również i etykieta na szyjce jest "zapełniona" - podpis Jana Krysiaka, szkic cieszyńskiego zamku i kolejny opis. Wszystko jak najbardziej na plus, chociaż bez orgazmu.

Jak dla mnie w Brackim Koźlaku Dubeltowym jakość nie idzie w parze z ceną. Wydaje mi się, że za te pieniądze mogliśmy dostać coś smaczniejszego. Nie podobało mi się również, że dystrybucja została ograniczona tylko i wyłącznie do jednej sieci delikatesów, musiałem po dwie butelki drałować niezły kawałek (wybrałem się po nie zajęciach). Samo piwo jest jedynie okej, sporo dla mnie smaczniejszych stoi na półkach w Piwowarze. Idea warzenia takiego piwa jednak bardzo mi się podoba i bardzo bym chciał, żeby Grupa Żywiec zrobiła z warzenia wygranej receptury tradycję. Marzy mi się, żeby w przyszłych latach napić się jakiegoś malinowego pszeniczniaka albo jeszcze lepiej, czegoś z górnej fermentacji.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

piątek, 25 grudnia 2009

Felsenbräu Braune Weisse

kraj: Niemcy
browar: Felsenbräu Thalmannsfeld
ekstrakt: nie podano; alkohol: 5,1%; butelka 0,5 l
typ: ciemne; rodzaj: pszeniczne; niepasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 3,70 PLN

Dzisiaj o kolejnym piwie z niemieckiego browaru Felsenbräu. W Pabianicach jest całkiem dobrze z dostępnością ich produktów, a właśnie oni zachęcili mnie w dużej mierze do pszeniczniaków. Od tego momentu minęło jednak sporo czasu i postanowiłem ostatnio zweryfikować swoje poglądy na trzy, z palety ich wyrobów, które mają słód pszeniczny w składzie. Zacząłem od Felsenbräu Braune Weisse. Piwo odpowiednio mętne, barwy brązowej z bursztynowymi refleksami. Nalałem z bardzo ładną, bielutką, gęstą czapą piany, ale opadła dość szybko. Zostało jej na pół centymetra, a gdy kończyłem w zasadzie już znikła. Zapach dość intensywny, pszeniczno-drożdżowy z kwaskowymi akcentami, ale raczej nie od owoców. W smaku ta kwasowość właściwie dominuje. Na dalszym planie czuć pszenicę. Felsenbräu Braune Weisse jest orzeźwiający, do połowy szklanki słodko-kwaśny - dobrze się te smaki uzupełniają. Niestety później słodycz znika i piwo męczy. Bardzo mi brakowało tych owocowych albo goździkowych aromatów, które w ciemnej pszenicy jak na moje powinny być również obecne. Ubogi ten Felsen pod tym względem. Wysycenie na piątkę z plusem. Dobre do samego końca.

Ze wszystkich piw z tego browaru to ma chyba najlepszą etykietę. Co nie znaczy, że jest dobra, ale nie bije od niej aż taką tandetą jak np. od Doppelbocka. Niby kolorystyka podobna, ale tutaj lepiej dopasowana i ozdobiona czcionkami. I całkiem nieźle wygląda ten rysunek turysty. Duży plus za tą zakręcaną butelkę. Felseny są dzięki niej wyróżniają dość mocno na sklepowej półce.

Podsumowując, Felsenbräu Braune Weisse jest bardzo przystępnym cenowo ciemnym pszeniczniakiem, prawdopodobnie najtańszym dostępnym u mnie w mieście (prawie dwa złote tańszy od Franziskanera i Paulanera). Dla kogoś kto spodziewa się aromatu bananów albo goździka to piwo będzie trochę kuleć smakowo. Z drugiej strony, jest lekkie i orzeźwiające, takie jak powinno być piwo pszeniczne, tyle że ta kwasowość, od połowy kufla męczy. Polecam kupić i wypróbować, bo może akurat trafi komuś bardziej w gusta niż mnie. Osobiście pewnie do niego kiedyś tam jeszcze wrócę.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

środa, 23 grudnia 2009

Koźlak Eksportowy

kraj: Polska
browar: BOSS Browar Witnica
ekstrakt: 13%; alkohol: 5,8%; butelka 0,5 l
typ: ciemne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 2,50 PLN

Piłem to piwo 5 dni po terminie ważności. Czy różniło się czymś od świeżego? Możliwe, chociaż nie sądzę - nie przejawiało jakichkolwiek objawów psującego się piwa (nie żebym miał jakieś wielkie doświadczenie w tym zakresie). Na wstępie należy zaznaczyć, że nie mam bladego pojęcia jak oceniać to piwo. Koźlak z tego żaden. Z 13% zawartością ekstraktu (tak podano na stronie browaru) nie można go raczej nazwać porterem bałtyckim. Także ten witnicki Koźlak Eksportowy to takie nie wiadomo co, albo po prostu ciemny lager.

Przelany do szklanki jest klarowny i prawie czarny. Pod światło bordowo-wiśniowy. Piana była imponująca. Gęsta, drobniutka, opadała powoli i pozostawiała ślady na szklankach prawie jak mróz, który szalał kilka dni temu. Wygląd nie ma nic wspólnego z piwami typu bock, tak samo zresztą jak zapach i smak. Piwo pachniało bardzo porterowo. Palona kawa i słód. Smakowało też jak porter. Kawa plus palenie, goryczka w posmaku na dokładkę i te kwaskowe akcenty (chociaż pojawiają się dopiero one po jakimś czasie). Wysycenie idealne - trochę drapało w gardło, ale nie było przesadzone i natarczywe. Jedyne co przychodzi mi do głowy to, że Koźlak Eksportowy jest rozcieńczonym Black Boss Porterem. Bardzo podobne, tyle że Koźlak jest bardziej łagodny, zdecydowanie lepiej wypada u niego piana i gaz tak nie męczy. Opakowanie natomiast mi się nie podoba. Wprowadza kupującego w błąd, brakuje na niej informacji i straszy doborem kolorów. Fajny jest ten rysunek koziołka - tak jakby się do mnie uśmiechał.

Jeżeli miałbym oceniać to piwo jako bocka to postawiłbym mu 1. Jeżeli jako dark lager to dałbym 4+. Ludzi, którzy szukają koźlaka odsyłam do sklepu w poszukiwaniu produktów innych browarów. Tych, którzy chcą wypić coś delikatniejszego i bardziej przystępnego niż Black Boss zachęcam do kupna.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Czarne

kraj: Polska
browar: Fortuna
ekstrakt: 12,7%; alkohol: 6,2%; butelka 0,5 l
typ: ciemne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: sklep koło kościoła Miłosierdzia Bożego,
cena: ???

Ostatnia na dzisiaj pozycja z browaru Fortuna. O ile Smoki są bardziej lub mniej udanymi piwami, i jestem pozytywnie do nich ustosunkowany, o tyle w przypadku Czarnego, ciężko mówić o pozytywach czy o czymś udanym. To jedno z najbardziej niesmacznych piw jakie piłem w życiu. Któregoś wieczoru przyniosła je Kamila (także nie wiem ile kosztowało) i mimo naszych starań (moich większych) nie udało się nam go wypić. Wylałem gdzieś 3/4, a te kilka łyków, które wziąłem wyryły mi się dość dobrze w pamięci.

Czarne jak sama nazwa wskazuje to ciemne piwo, raczej ciemnobrązowe, niż czarne - zresztą jaki by ten kolor nie był ładnie wyglądał. Ciężko ocenić mi pianę, bo lałem tak, że wykipiało. Mimo wzburzenia i tak to wszystko dość szybko opadła, co zresztą mnie nie zdziwiło, bo przyzwyczaiłem się do tego. Co czyni to piwo praktycznie niewypijalnym to obecne w zapachu i smaku podobieństwo do... Coli. Po pierwszym łyku normalnie wykręciło, a z każdym kolejny było gorzej! Picie tego to była prawdziwa męczarnia. Było obrzydliwie słodko i chemicznie. Na dodatek duże wysycenie jeszcze bardziej upodobniało Czarne do tego napoju. Może, gdybym jeszcze lubił Colę, to miałbym jakąś minimalną przyjemność z obcowania z tym piwem, ale od dziecka starałem się stronić od wszelkich jej odmian i podróbek. Butelka wygląda ładnie, obecne są mazaje znane ze smoczych butelek, ale dla mnie to klasa niżej.

Osobiście podałbym je tylko osobie, której nie lubię i chciałbym zrobić przykrość. Zagadką jest dla mnie jak może ono ludziom smakować, a raczej jest ich sporo, bo w sklepie obok Miłosierdzia Bożego z Fortuny jest tylko Czarne i jego miodowa odmiana (która podobno jest o niebo lepsza, ale nie wiem czy chcę się przekonać). Dla mnie absolutnie niepitne.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

Czarny Smok

kraj: Polska
browar: Fortuna
ekstrakt: 12,2%; alkohol: 5,8%; butelka 0,5 l
typ: ciemne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 2,70 PLN

Czarny Smok to już ostatni Smok lany w browarze Fortuna, a tym samym na blogu nie będzie żadnych mitycznych zwierząt przez jakiś czas. Na kolejne będzie trzeba czekać do momentu kiedy GAB wprowadzi na rynek swoje piwa z górnej fermentacji, którym nadało również smocze nazwy.

Czarny Smok był dla mnie takim czarnym koniem, spodziewałem się po nim sporo dobrego, po cichu liczyłem że może być najlepszy z całej czwórki. Okazał się niestety najmniej smacznym. Po nalaniu do szklanki uraczył mnie bardzo ciemną, prawie czarną barwą. Prezentował się naprawdę dobrze. Na dodatek gęsta, kremowa czapa piany wyglądała świetnie. Niestety, każdy ze Smoków ma ten sam problem, piana opada w ciągu kilku chwil. Tutaj pozostawiła po sobie ślad na ściance i cienki kożuszek. Szkoda. Piwo pachniało bardzo delikatnie słodyczą. Poza tym jakoś nie udało mi się w nie "wniuchać". W smaku dominuje słodycz, w posmaku daje o sobie niemrawo znać palenie. Trudno się spodziewać czegoś innego, gdy w składzie jest wymieniony karmel i cukier na dodatek. Nie jest to ulepek, wręcz przeciwnie, piło mi się go zdumiewająco lekko, ale to nie moje klimaty. Może gdyby go nie dosłodzono, smakowałoby mi bardziej. Zdaję sobie sprawę, że skierowane jest do ludzi, którzy sięgają tylko po słodkie piwo. Tym samym ja zostaję wykluczony z targetu. Z etykietą, podobnie jak z piwem, jest najsłabsza, ale żebyśmy się zrozumieli. To i tak ścisła polska czołówka, po prostu biel i czerń z dodatkiem miedzi wypadają gorzej niż to czym udekorowano pozostałe butelki.

Wypada pochwalić Browar Fortuna za te cztery smocze piwa, które opisałem. Chociaż nie wszystkie są pyszne, to wydaje mi się, że robią dużo dobrego na rynku. Były to jedne z pierwszych regionalnych jakie kupiłem i chyba w jakimś stopniu dzięki nim (i Ciechanom) "wszedłem bardziej w temat". Poza tym fajnie, że piszą na kontrach coś o tych piwach, nawet jeżeli to tylko marketingowy bełkot. Ludzie lubią wiedzieć co piją, a olbrzymia część polskich browarów im tego nie umożliwia.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

Czerwony Smok

kraj: Polska
browar: Fortuna
ekstrakt: 12,7%; alkohol: 6,2%; butelka 0,5 l
typ: ciemne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 2,70 PLN

Kolejne piwo z Fortuny. Tym razem ciemne i najmocniejsze ze smoczej serii - Czerwony Smok. W szklance prezentuje się ładnie. Ciemne piwko koloru bordowo-brązowego. Zaraz po nalaniu utworzyła mi się ładna czapa piany, ale zanim wróciłem z aparatem to opadła do poziomu, który widać, a później praktycznie zniknęła. Pozostał jedynie cienki kożuch. Wielka szkoda, że nie zdążyłem umoczyć w niej ust, bo wyglądała wielce apetycznie. Czerwony Smok pachnie słodem i paloną kawą. Przebija się chmiel, ale dla mnie na pierwszym planie jest słód jęczmienny. W smaku jest natomiast bardziej goryczkowy i kwaskowaty, z miłym dla podniebienia akcentem paleniem i dymu (chociaż to nie Aecht Schlenkerla Rauchbier). Jest trochę wodnite, ale nieźle nagazowane i przyjemnie się je pije. Krwistoczerwony stylowy smok na przodzie, komplet informacji z tyłu i po raz kolejny się powtarzam, ale Smoki z Fortuny mają jedne z najciekawszych i najładniej wykonanych etykiet w Polsce.

Czerwony Smok jest w porządku. Smaczne piwo, które swoimi procentami przyjemnie daje się we znaki. Wiele zależy pewnie od samopoczucia i nastroju, ale myślę, że nie powinno się na nim zawieźć. Smakowo jest dla mnie na miejscu trzecim, ale są dni, że podchodzi mi bardziej niż pilsowy Srebrny.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

czwartek, 1 października 2009

Nakielskie Ciemne

kraj: Polska
browar: Krajan
ekstrakt: 14%; alkohol: 6%; butelka 0,5 l
typ: ciemne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 3,30 PLN

O Nakielskim Ciemnym niestety nie mogę napisać zbyt dobrze, nawet jeżeli leją je w mieście w którym mieszka Mando. Jest skierowane do ludzi, którzy lubią piwa bardzo słodkie. Oczywiście nie wyklucza mnie to z targetu, bo przecież dla odmiany lubię sobie czasem wypić jakieś piwko tego typu. Tutaj niestety mnie ta słodycz porządnie wymęczyła... i zemdliła. Poza tym o smaku niewiele mogę więcej powiedzieć. Pijąc miałem wrażenie, że lepi mi się w ustach. W zapachu oczywiście dominuje słód. Jak się dobrze wyniucha to poczuć można delikatne palenie. Nakielskie Ciemne w szklance prezentuje się tak sobie. Kolory kompotu z suszu (taki brudny brązowo-bordowy), klarowny, z bardzo lichą pianą. Po nalaniu cieniutka, bardzo szybko zniknęła, nie pozostawiła nawet po sobie odrobiny "kry". Nagazowane dobrze, chociaż przez to, że piwo było, jak dla mnie, przesłodzone, to wydało mi się, że z biegiem czasu CO2 było coraz mniej. Jeżeli chodzi o wygląd to produkty z Nakła nad Notecią mnie nie powalają i tutaj nie ma wyjątku. Kolorystycznie jest okej, ale razi mnie niedopasowane godło i niedorobiony zameczek (czy miasteczko). Czcionki też takie sobie. Wstęga na szyjce i kontra w takich wielkościach, że człowiek zastanawia się czy przypadkiem browar nie oszczędza na papierze. Ale z drugiej strony, może w ten sposób dbają o to, żeby się tyle papieru nie marnowało? Więc skoro tak dbają o środowisko, to mogliby łaskawie zafundować wymienne butelki swoim produktom?!


Jestem dość mocno rozczarowany. Krajan robi ciekawe Irlandzkie Zielone, które piłem kilka razy i wspominam dobrze, Nakielskie Jasne otrzymuje naprawdę wysokie noty, także spodziewałem się, że ich Ciemne będzie interesujące. Niestety, zawód. Tak jak wspominałem na początku, ludziom którym chmiel przeszkadza, którzy albo leją masę soku do szklanki, albo piją piwa aromatyzowane, Nakielskie Ciemne powinno się spodobać. Innym osobnikom polecam unikać.
Related Posts with Thumbnails