Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czechy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czechy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 lipca 2011

Velkopopovický Kozel Černy

kraj: Czechy
browar: Plzeňský Prazdroj lub Velké Popovice
ekstrakt: nie podano; alkohol: 3,8%; butelka 0,5 l
typ: ciemne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: sklep koło kościoła Miłosierdzia Bożego,
cena: 4,00 PLN

Kolejne czeskie piwko, tym razem jest to lekki ciemniak Velkopopovický Kozel Černy od Plzeňskýego Prazdroju.

Piwo ma kolor brunatny. Pod światło jest to głęboka wiśnia, bordo... coś w ten deseń. Klarowne. Po nalaniu pieni się bardzo ładnie. Piana gęsta, zabarwiona na lekko beżowy kolor, drobno pęcherzykowa z bąblami na wierzchu, niestety opada w zastraszającym tempie, nawet pocieszyć oka nie można. Redukuje się do cienkiej warstewki i ciut grubszej obwódki. Zapach lekko słodowy z palonymi akcentami. W szklance bardzo niemrawy, dawał o sobie znać głównie po otwarciu butelki. Pierwszy łyk niestety powala. Jest wodnite i lekko kwaśne. Dopiero później daje o sobie znać palony słód, który dominuje już do końca. Gdy dochodziłem do końca, wchodził w takie lekko smoliste rejony. Kozel Černy ma bardzo lekką goryczkę, która jest skutecznie zabijana kwaśnym posmakiem. Do tego dochodzi raczej średnie wysycenie, które lekko drapie w język i nic poza tym. Moim zdaniem jest to piwo bardzo przeciętne. Na plus liczę, że piłem je przy 30stopniowym upale i z racji, że nie było słodkie, całkiem nieźle mnie orzeźwiło.

Butelka wygląda bardzo fajnie. Szyjka owinięta jest sreberkiem, pod którym mamy dedykowany kapsel. Kolorem przewodnim jest ciemny brąz i naprawdę dobrze się to komponuje z deskowym deseniem. Koziołek jak zwykle świetny.

Jest to piwo wodnite, przeciętne i raczej płaskie jeżeli chodzi o smak. Na forach tematycznych można przeczytać, że ekstrakt ma na poziomie 10, więc po części nie ma co się dziwić. Ja jednak wolę ciut mocniejsze i bardziej intensywne ciemniaki. Ten mimo, że orzeźwił mnie w ten skwarny dzień, jednak nie spełnił moich oczekiwań jeżeli chodzi o smak. Dobija polska cena... 4 złote za piwo, które powinno się zapłacić połowę tego, skutecznie zniechęca mnie przed ponownym zakupem.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

wtorek, 21 czerwca 2011

Velkopopovický Kozel Světlý

kraj: Czechy
browar: Plzeňský Prazdroj lub Velké Popovice
ekstrakt: 10%; alkohol: 4,0%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: sklep koło kościoła Miłosierdzia Bożego,
cena: 3,50 PLN

Kozel Světlý to czeska koncernowa dziesiątka. I mimo, że jestem do dziesiątek lekko zrażony to nie ma co ukrywać - ta mi podeszła.

Ten Kozel ma kolor jasnego złota i wydaje mi się, że jest to barwa dość mocna jak na taki ekstrakt. Co więcej, wydaje mi się, że opisywana półtora roku temu jedenastka miała jaśniejszą barwę. Piana bielutka, średnio obfita, składa się ze średnich pęcherzyków i dużych bąbli. Opada lawinowo w kilka sekund i redukuje do zera w mniej niż pięć minut. Bida. Piwo natomiast pachnie dość apetycznie. Słodowo-chmielowy, lekki i orzeźwiający zapaszek. W smaku jest bardzo poprawnie. Mamy lekko zaznaczony słód, wyraźną goryczkę. Piwo lekkie, orzeźwiające z dość mocnym wysyceniem i takim charakterystycznym goryczkowym posmakiem. Poza tym, mimo niższego ekstraktu nie czułem tej "wodnitości" jak w przypadku Kozela Medium.

Butelka z przyjemnymi etykietami. Kozel Světlý, w przeciwieństwie do trzech innych Kozeli, jest pozbawiony sreberka na szyjce, co jest normą przy czeskich dziesiątkach. Najbardziej w oczy rzuca się oczywiście koziołek - sympatyczna bestia. Jasne tło, stylizowane na deski wygląda fajnie. Jeżeli dodamy do tego nieźle skrojone czcionki otrzymujemy naprawdę fajną butelkę. Kontrę zdobi fragment ryciny jakiegoś sielskiego widoczku. Całość zamyka dedykowany kapsel.

Przyjemna dziesiątka, która jak sądzę dobrze orzeźwi po ciężki dniu pracy. Jednakże niewarta tych 3,50 zł, które za nią zapłaciłem. Gdybym miał możliwość kupienia jej w Czechach, w "czeskiej" cenie to pewnie bym się skusił.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

sobota, 21 maja 2011

Holba Premium

kraj: Czechy
browar: Pivovar Holba
ekstrakt: nie podano; alkohol: 5,2%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Reymonta,
cena: 2,60 PLN

Ostatnie czeskie piwko opisałem na blogu ponad 10 miesięcy temu i chyba od tamtego czasu też żadnego nie piłem. Będąc ostatnio w Piwowarze wpadł mi do głowy pomysł by to zmienić, więc dzisiaj czeski lager z browaru Holba w Hanusovicach - Holba Premium.

Holba Premium jest klarowna i ma kolor złota. To piwo pieni się na potęgę i bąbelkuje jak szalone - dawno czegoś takiego nie widziałem. Po nalaniu była na dwa palce. Gęsta, biała i drobnopęcherzykowa, opadała powoli oblepiając ścianki szklanki. Zredukowała się do półcentymetrowej warstwy i taka została do samiutkiego końca! Zapach bardzo świeży i orzeźwiający. Można wyczuć stonowane nuty chmielowe. W smaku lekko kwaśne (po kilku łykach miałem wrażenie, że to taka kwaśność pochodząca z wody mineralnej) z wyraźną głęboką goryczką, która utrwala się w posmaku. Jest moim zdaniem trochę wodnite, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Mocne wysycenie w każdym łyku drapie w gardło. Piwo jest lekkie i orzeźwiające. Idealnie sprawdziło się takie mocno schłodzone, po wysiłku fizycznym i myciu auta na działce wchodziło świetnie. Bardzo przyjemny goryczkowy lager.

Holba Premium jak to piwo czeskie nalane jest tradycyjnie do półlitrowej butelki NRW. U nas jest to bezzwrotne, na szczęście w pabianickim Piwowarze naliczają normalnie kaucje i można ją oddać. Na prostokątnej etykiecie mamy owal ze złotą obręczą. Proste wzornictwo, prosta czcionka, dobre połączenie kolorów. Wszystko bardzo schludne. Największą ekstrawagancją wydaje się herb browaru w Hanusovicach. Na szyjce mamy złote sreberko z nadrukowaną zmniejszoną etykietą. Pod sreberkiem gładki kapsel. Na kontrze wszystko po czesku (tylko mała naklejka od importera z wymienionym składem) i brak informacji o ekstrakcie. Na stronie internetowej również nie znalazłem tej . Nie jestem znawcą czeskich piw, ale po nazwie wnioskuję, że mam do czynienia z dwunastką. 

Za tą cenę spodziewałem się czegoś o wiele słabszego. Ten lager jest jak najbardziej warty kupna.

sobota, 26 czerwca 2010

IPA Samurai

kraj: Czechy
browar: Kocour Varnsdorf
ekstrakt: nie podano; alkohol: 5,1%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: ale; pasteryzowane
źródło: sklep z piwami regionalnymi "Zofmar" na ul. Pomorskiej w Łodzi,
cena: 6,50 PLN

Pierwsze American India Pale Ale jakie miałem przyjemność skosztować i śmiało mogę napisać, że po kilku pierwszych łykach się zakochałem. To bezbłędnie goryczkowe piwo jest po prostu wspaniałe! Dowiedziałem się o nim przy okazji komentarza, który umieścił u siebie na blogu Kopyr, a że zazwyczaj nie wracam do przeczytanych tekstów i raczej nie śledzę dyskusji w komentarzach, to niewiele brakowało, żebym je przegapił.

IPA Samurai zostało uwarzone gościnnie przez Japończyka (Mr. Toshi) w czeskim browarze Kocour Varnsdorf. Niesamowite! Jak widać na zdjęciu było koloru pomarańczowo-miodowego. Brak filtracji uwidacznia się w braku klarowności, ale nie znalazłem w mojej butelce żadnych osadów. Co zachwyca to piana! Przy nalewaniu piwo pieni się na potęgę, trzeba lać na raty. Sama piana jest bielutka, drobno i średnio pęcherzykowa, ale ze skłonnością do dziur. Utrzymuje się w postaci grubego kożucha do samego końca! I osadza się fantazyjnie na szkle. IPA Samurai pachniał głównie chmielem. Naprawdę przyjemny orzeźwiający zapach. W smak jest po prostu KAPITALNE! Jest orzeźwiające, porządnie nagazowane (tak że chwilami drapie w gardło), z bardzo wyrazistą goryczką. I do tego jest niezwykle smakowite. Co ciekawe ta goryczka jest złożona - najpierw wyczuwalne są w niej lekkie ziołowe akcenty, a później uderza zdecydowaną mocą i zupełnie innym charakterem w posmaku.

W butelce niebanalne, bogate piwo, a na butelce minimalizm. Jest tylko etykieta przednia ze skromną grafiką (fajnie zaprojektowane logo) i zwykły niededykowany kapsel. Ale stylizacja jest świetna - przybrudzone czcionki, zacieki i kleksy farby i tylko dwa kolory. Nietuzinkowe piwo w nietuzinkowym opakowaniu.

IPA Samurai z browaru Kocour to naprawdę świetna rzecz. Goryczka jest tutaj niesamowita - zupełnie inna niż ta do której przyzwyczaiły nas pilsy. I nie myślcie, że piszę to z jakimś udawanym entuzjazmem, bo piwo zebrało same dobre noty na browar.bizie i zapłaciłem za nie 6,50, więc głupio mi by było na coś narzekać. Ono jest naprawdę fantastyczne! Nie ma ani jednej słabej strony. Z miejsca trafiło na listę moich ulubionych. Nawet mimo tej ceny, będę się starał je kupować jak najczęściej. Miłośnicy goryczki będą zachwyceni!

środa, 3 lutego 2010

Velkopopovický Kozel 11° Medium

kraj: Czechy
browar: Velké Popovice
ekstrakt: 11%; alkohol: 4,6%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 3,30 PLN

Dzisiaj będzie znowu o koncerniaku, dla odmiany czeskim, ale obiecuję, że postaram się i kilka najbliższych wpisów poświęcę piwom regionalnym. Znowu miałem butelkę z koziołkiem, ale jakże inną od koźlaków opisanych w styczniu. Velkopopovický Kozel 11° Medium to typowy, lekki lager. Piwo było klarowne, koloru jasnozłotej słomki. Pieniło się nieźle, a byłoby jeszcze lepiej gdyby czapa utrzymała się dłużej niż przez dwie minuty. Piana była bieluśka, gęsta, drobna z dziurami. Zapach taki mocno stonowany, ale przyjemny. Pierwsze co to wyczułem lekkie uderzenie chmielu, ale poza tym już specjalnie niczego nie udało się wyniuchać. W smaku Kozel 11 jest bardzo przystępny. Słód i chmiel w odpowiednich, jak dla mnie proporcjach. Od pierwszego łyka daje o sobie znać goryczka, momentami czułem też jakieś minimalnie kwaśne akcenty. W drugiej połowie szklanki, kiedy ustępuje gaz (który do tej pory był bez zarzutów i uprzyjemniał mocno konsumpcje), piwo robi się w smaku wyraźniej wodnite, czego z początku nie było zupełnie czuć. I to jest mój główny zarzut wobec Kozela - że nie potrafi być do końca tak samo dobry jak z początku.

Na przyjemnie zielonej etykiecie widzimy takiego bardziej wyluzowanego kozła (nawet robi zimny łokieć). Różni się on od swojego starego wizerunku dość znacznie i moim zdaniem to zmiana na plus. Naprawdę mam jakąś słabość do tych zwierząt, bo po raz kolejny strasznie mi się on podoba. Na szyjce zrobione pod kolor sreberko, a na kontrze sporo informacji. Nie jest to mistrzostwo świata, ale wrażenia jak najbardziej na plus.

Kozel 11° Medium jest lekki i orzeźwiający, ale trochę ugłaskany i aż się prosi o jakieś mocniejsze chmielowe (bądź też słodowe) akcenty. Trochę też zawodzi pod koniec, ale jak na piwo koncernowe to myślę, że jest ok, a na pewno, o wiele lepiej niż w opisywanej dwa dni temu dziesiątce Kelta. Nie jest to żadna rewelacja, ale nie jest to na pewno źle wydane 3,30 PLN.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Starovar Premium

kraj: Czechy
browar: Jihlava
ekstrakt: nie podano; alkohol: 5%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 2,90 PLN

Poszukiwania smacznych pilsnerów ciąg dalszy. Tym razem padło na czeskiego Starovara Premium. Kolor tego piwa nie odbiega od standardów czeskich tego stylu - głębokie złoto. Co mnie zdziwiło, w szklance pływały jakieś drobiny i było dość sporo tego osadu. Nie do końca podoba mi się to w zielonobutelkowych pilsach. Pieniło się z początku bardzo ładnie. Biała, gruboziarnista piana okazała się jednak krótkotrwała. Pełna dziur szybko opadła. Zredukowana do milimetrowego kożuszka, osadzała się na ściankach szklanki, a po kwadransie całkowicie znikła. Dość średnio pod tym względem. Szkoda. Starovar jak przystało na piwo z zielonej butelki, zaraz po otwarciu, podjeżdża zapachem cannabisu. Później zapach robi się naprawdę przyjemny. Czuć głownie chmiel i goryczkę z minimalnymi dodatkami słodowymi - to najmocniejsza strona Starovara. Smak jest taki jak można się było spodziewać, chociaż po pierwszych łykach odniosłem wrażenie, że goryczka walczy ze słodem o prymat. Później jednak ta pierwsza już wyraźnie dominuje. Piwo jest lekko wodnite i dobrze nachmielone, co czuć wyraźnie od początku do końca. W posmaku pojawiają się lekkie nuty kaskowo-mineralne. Olbrzymim minusem natomiast, jak dla mnie, jest bardzo słabe wysycenie. Powinno być zdecydowanie wyższe. Jedynie co czuć zaraz po przelaniu to lekkie muskanie w podniebienie.

Starovar wygląda porządnie. Zielona butelka z moim ulubionym sreberkiem na szyjce. Etykieta jak najbardziej okej, estetyczna i niepstrokata. Dominuje czerwień i złoto (z rzucającą się najbardziej w oczy ładną chmielową szyszką). Kontra biała, z kodem kreskowym i informacjami w kilku językach. Zapomnieli jednak w browarze o podaniu ekstraktu.

Starovar Premium to smaczny, czeski pilsner, którego największym grzechem jest kiepskie wysycenie (a co za tym idzie, trochę mniejszym licha piana). Mam nadzieję, że trafiłem na gorszą partię i jak kupię je następnym razem wszystko będzie okej. Niska cena i walory smakowo-zapachowe zachęcają do konsumpcji. Ciężko szukać czegoś podobnego wśród polskich piw. Miłośnikom wyraźnej goryczki na pewno przypadnie do gustu.

poniedziałek, 16 listopada 2009

Krušovice Jubilejní Ležák

kraj: Czechy
browar: Krušovice
ekstrakt: 12%; alkohol: 4,7%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 4,20 PLN

Browar Krušovice leje naprawdę smaczne piwko, o czym nie raz się przekonałem. Niedawno miałem okazję spróbować Krušovice Jubilejní Ležák i potwierdziło się, iż obcowanie z ich produktami to dla mnie prawdziwa przyjemność. Jestem miłośnikiem goryczki w piwie, a to, nie dość że czeskie, nie dość że lane w Krušovicach, to jeszcze jest podwójnie chmielone - czyli potrójna zachęta żeby wypić. Po nalaniu do pokala zostałem uraczony fantastycznie wyglądającym piwem. Kolor intensywnie złoty, taki na który od samego patrzenia ślinianki zaczynają pracować. Do tego gęsta, bielutka piana o kremowej konsystencji. Utworzyła mi ładną "czapeczkę", a i utrzymywała się dość długo... by ostatecznie zostawić po sobie sporo kry. Trochę rozczarował mnie zapach. Spodziewałem się czegoś zdecydowanie bardziej... hmm... intensywnego. Czuć chmiel i o dziwo również i słód, ale zapach jest jak dla mnie mocno przygaszony. Największym walorem Jubilejní Ležáka jest smak! Maksymalnie goryczkowy, ale nie przesadzony. Utrzymany na odpowiednim poziomie. Dla ludzi lubiących gorzkie piwa, będzie cholernie przyjemne w odbiorze - dla mnie było. Gorycz "atakuje" całą gamą smaczków i posmaków. Raz uderza od razu w pierwszym łyku. Innym razem jest delikatna, żeby za chwilę uwolnić się w posmaku. Sącząc sobie tego lagera przychodziło mi na myśl podobieństwo do Pilsnera Urquella, chociaż raczej odległe i pewnie do tego, sprzed kilku lat (ostatnio to piwo zrobiło się zdecydowanie mniej ciekawe). Co mogę zarzucić? Niespecjalne nagazowanie. Mogłoby być lepsze. Krušovice jak zawsze zachwyciły mnie wyglądem swojego produktu. Przemyślane i estetyczne etykiety, świetna kolorystyka (kremowa z dodatkiem chabrowego), świetnie użyte złoto i... oczywiście się powtarzam... sreberko na szyjce. Jedne z najładniejszych butelek, na które można natknąć się w sklepie.

Wszystkim amatorom jasnych, goryczkowatych piw gorąco polecam Jubilejní Ležák. Mimo iż koncernowe (czeskie koncernowe) to jednak, jak dla mnie, niesamowicie przyjemne piwo. W pełni zasługuje na koronę, która zdobi etykietę.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

środa, 23 września 2009

Primátor Stout

kraj: Czechy
browar: Náchod
ekstrakt: 12%; alkohol: 4,7%; butelka 0,5 l
typ: ciemne; rodzaj: stout; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 4,10 PLN

Moje pierwsze "owsiane piwo". O co chodzi? Primátor Stout to piwo z gatunku Oatmeal, gdzie dodaje się owsa otrzymując ciekawy smak i aromat. Po nalaniu do szklanki od razu widać, że mamy do czynienia z porządnym stoutem. Kolor czarny, smolisty, pod światło nic nie przebija. Przyjemna odmiana od barwy polskich "stoutów". Dużo gorzej niestety z pianą. Możliwe, że zwyczajnie nie umiem lać tego typu piw, ale była naprawdę mało okazała, a po około 10 minutach całkowicie zniknęła. Po nalaniu była kremowa, przypominała taką z cappuccino, później w miarę znikania robiła się coraz bardziej biała. Z początku, w zapachu Primátor Stout jest za bardzo słodki, aż trochę mdły. Później to się zmienia. Nadal jest słodowy, ale wchodzi z dość mocnym uderzeniem palenia i pachnie pięknie. Ogólnie zapach jest dość mylący, bo spodziewałem się słodkiego piwa, a już w pierwszym łyku oczarowuje intensywna, mocna gorycz! W posmaku mocno wyczuwalne palenie, ale jednak ta goryczka całkowicie dominuje i utrzymuje się w ustach długo po ostatnim łyku. Ten stout ma również niepodważalną zaletę, jest cholernie orzeźwiający. Dodatkowy atut to idealne wysycenie. Takie akurat, powoduje, że picie tego piwa to prawdziwa przyjemność. Co do wyglądu butelki mam podobne zastrzeżenia co w przypadku Primátora Weizenbier. Jest trochę lepiej, ale nadal mi coś nie gra. Z pewnością browar Náchod ma u mnie olbrzymiego plusa, że swoim produktom daje srebro na szyjce - dla mnie to zawsze podnosi minimalnie rangę piwa.

Jestem raczej pewny, że nie wszystkim ten Primátor przypadnie do gustu, ale jak dla mnie to jeden z ciekawszych stoutów jakie miałem okazję pić. Przyjemny w smaku i zapachu, orzeźwiający, naprawdę warty spróbowania. Polecam.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

Primátor Weizenbier

kraj: Czechy
browar: Náchod
ekstrakt: 12%; alkohol: 5%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pszeniczne; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 3,50 PLN

To moje drugie spotkanie z Primátorem Weizenbier i chyba tym razem ostatnie, przynajmniej na jakiś dłuższy czas. Ten pszeniczniak, przez wielu okrzyknięty jednym z najsmaczniejszych, dostępnych w Polsce, jest jak dla mnie bardzo średni i nie miałem specjalnej przyjemności w obcowaniu z nim. W szklance prezentuje się całkiem nieźle. Cieszy oko pomarańczowym kolorem, dobrą mętnością i pianą na dwa palce. Akurat w tym ostatnim nie jest to specjalny wyczyn dla piwa pszenicznego, ale trzeba przyznać, że później utrzymuje się ona praktycznie do samego końca, tak na poziomie jednego centymetra, a wiadomo, że nie wszystkie tego typu piwa mogą się tym pochwalić. Wywąchać z tego weizena można przede wszystkim słodycz, która jest bardzo intensywna i całkowicie dominuje nad owocowymi nutami. Smak jest jak dla mnie największym mankamentem Primátora Weizenbiera. Przede wszystkim wydaje się zbyt wodnite, i to odczuć można już od pierwszego łyka. Słodki, z nutami owocowymi (słodki banan i kwaśne cytrusy), ale w pewnym momencie zaczął mnie wybitnie męczyć swoim chemicznym posmakiem. Nagazowany bardzo dobre, z pewnością pociągnęło smak i wzbogaciło piwo. Wygląd butelki jakoś mi nie leży. Niby jest fajna kolorystyka na etykiecie i sreberko na szyjce, które zawsze mi się podoba, ale od Primátora bije sztuczność. Nie wiem czy to wykończenie czy układ, ale z pewnością nie jest to najpiękniejsza butelka jaką widziały moje oczy.

Primátor Weizenbier mógłby być naprawdę zacnym pszeniczniakiem i z pewnością bym się z nim zaprzyjaźnił, bo cena jest w porównaniu z innymi wielce konkurencyjna, ale niestety... obecność tej "chemii" w smaku mnie totalnie odrzuca. Czkało mi się tym przez cały wieczór. Czytając inne, pełne pochwał i komplementów, opinie w sieci można odnieść wrażenie, że wcześniej to piwo było naprawdę wspaniałe. Na szczęście zawsze można wrócić i się przyjemnie rozczarować, ale na tą chwilę jest wiele innych piw pszenicznych wartych skosztowania (czy po prostu picia), także tego Primatora odstawiam na jakiś dłuższy czas.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

poniedziałek, 14 września 2009

Krušovice Mušketýr

kraj: Czechy
browar: Krušovice
ekstrakt: 10%; alkohol: 4,5%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: import

W lipcu pisałem o Krušovice Imperial - prezencie z wakacji, który przywiozła mi mama. Dzisiaj będzie o piwku, które przywiozłem sobie ze swoich wakacji - będzie o Krušovice Mušketýr. Wizualnie '10' z Krušovic prezentuje się gorzej. Design zmieniono w tym roku, poszli w stronę która zupełnie mi się nie podoba. Nie dość, że jest brzydsze od Imperiala, to jest również brzydsze od tego co było przed rokiem. Pierwsze co rzuca się w oczy, to pozbycie się, tego charakterystycznego sreberka na szyjce. Wymienili również etykietę. Muszkieter wygląda zdecydowanie mniej dostojnie. Kolorystyka jakaś taka strasznie typowa, całkowicie straciła swoją wcześniejszą niepowtarzalność. Gdybym nie wiedział do jakich butelek wcześniej lano to piwo (zdjęcie starego designu wrzucam poniżej) pewnie nawet by mi się podobało, jednak teraz jestem na nie.

Na całe szczęście Krušovice Mušketýr to smaczne piwo. Pierwsze wrażenie po nalaniu do szklanki jak najbardziej na plus. Piękny kolor ciemnego złota, niby tylko 10 w ekstrakcie, a wygląda na więcej. Piana taka jak powinna być, utworzyła się ładna czapa, która chociaż później opadała coraz bardziej, to jednak cały czas tworzyła kilkumilimetrowy kożuch - naprawdę bardzo miłe zaskoczenie. Z zapachem jak dla mnie trochę gorzej. Ledwie wyczuwalne nuty chmielowe, a do tego przy pierwszym "niuchaniu" poczułem nieprzyjemną woń butwiejącego drewna - tak jednorazowo na szczęście. W smaku jest zdecydowanie lepiej. Pierwsze i nieprzemijające wrażenie to bardzo wyraźna goryczka. Z czasem wydaje się być bardziej delikatna, momentami już się jej nawet tak bardzo nie czuje, ale pierwsze kilka łyków to właśnie ta miła gorycz. W miarę ubywania płynu w szklance miałem wrażenie, że piwko jest trochę wodnite. Były też momenty, że Mušketýr przypominał mi Pilsnera Urquella, zdecydowanie delikatniejszego, ale gdzieś tam te piwa mają podobną nutę smakową. Wysycenie jak dla mnie do poprawienia. Było minimalnie za słabe, aż prosiło się o więcej bąbelków.

To jedna z najsmaczniejszych dziesiątek jakie piłem, piwo warte uwagi. Lekkie i orzeźwiające.
Mimo tych kilku uwag jest przyjemne w odbiorze i dobrze się je pije.


Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

czwartek, 3 września 2009

Krakonoš Světlý Ležák 12

kraj: Czechy
browar: Krakonoš
ekstrakt: 12%; alkohol: 5,1%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: lager; niepasteryzowane
źródło: import

Krakonoš 12 to suwenir, który przywiozłem sobie z wycieczki do czeskiego Skalnego Miasta, która miała miejsce, oczywiście, podczas XV Zjazdu Klubu Miłośników Grozy. Wybór w przygranicznym sklepie był naprawdę duży, ale z racji niewielkiej ilości gotówki wybrałem tylko dwa piwa, w tym to regionalne - wg przewodnika przysmak cieszący się olbrzymią popularnością również i po naszej stronie. Jasny Krakonoš jest jeszcze w wariancie 10, 11 i 14, browar podobno leje również ciemne.

Dwunastka jest naprawdę smaczna i potrafi uprzyjemnić wieczór. Barwa jest złocista, klarowna, a do tego ładnie pracujące bąbelki. Piana niestety dość szybko opadła, ale Duch Karkonoszy wynagrodził mi to zapachem, a przede wszystkim smakiem, który jest najmocniejszą stroną tego piwa. Krakonoš pachniał chmielowo z delikatnymi słodowymi nutami, a od pierwszego łyka atakował porządną goryczką - taką jaką lubię. Naprawdę zacne, o niebo lepsze od tego lanego Gambrinusa, którego miałem okazje popić do czeskiego smażonego sera podczas obiadu po wycieczce. Etykieta 12 nie powala, ale jest estetyczna. Dominuje biały kolor, obecny jest oczywiście dziadu z laską i kuflem, a w tle jakieś niemrawe górki. Dla ozdoby dołożono również kilka szyszek chmielu. Szczerze mówiąc, w sklepie bym po to piwo nie sięgnął. Jeżeli ktoś lubi intensywną goryczkę w piwie to musi koniecznie skosztować! Polecam!

I jeszcze mała ciekawostka. Przewodnik wycieczki opowiadając chwilę o trunkach które warto nabyć przy granicy wspomniał, jakoby Vaclav Havel, kilkadziesiąt lat temu, zmuszony do pracy w turnovskim browarze uczestniczył w produkcji tego pysznego trunku. Niestety nie wiem czy to prawda, ale można tym zabłysnąć w towarzystwie - pewnie i tak nikt tego nie będzie chciał sprawdzać.

Skalák Řezaný Letní Ležák

kraj: Czechy
browar: Pivovar Rohozec
ekstrakt: 11%; alkohol: 5%; butelka 0,5 l
typ: półciemne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: sklep spożywczy w Karpaczu,
cena: 3,30 PLN

Między 15, a 19 sierpnia byłem na XV zjeździe Klubu Miłośników Grozy, który tym razem odbył się w Karpaczu. Każdego wieczora grill, piwo i biesiada do późnych godzin nocnych. Drugiego dnia, podczas robienia zaopatrzenia w pobliskim spożywczaku wypatrzyłem trzy pudełka, jak się okazało z czeskimi piwami z browaru Rohozec. Zakupiłem po jednym z każdego. Były to Skalák Světlý Ležák, Skalák Světlý Ležák Premium i Skalák Řezaný Letní Ležák, ale dzisiaj będę rozpisywał się tylko na temat tego trzeciego. Dwa pierwsze to dość smaczne jasne piwka, chociaż nie zrobiły na mnie jakiegoś specjalnego wrażenia. Jeżeli kiedyś trafi się okazja to pewnie o nich napiszę. Natomiast Skalák Řezaný Letní Ležák to dla mnie taki mały ewenement, bo po raz pierwszy miałem okazję pić tak zwane piwo "rżnięte", czyli piwo jasne zmieszane z piwem ciemnym i co ciekawe, piłem nie mając o tym bladego pojęcia (podejrzewam, że nie pierwszy i ostatni raz tak będę mieć) - nie będąc zaznajomiony z terminem "řezaný" sądziłem, że mam do czynienia z jakimś dziwnym, ciemnym lagerem. Browar z Turnova leje to piwo jeszcze pod dwoma aliasami Skalák Řezaný Jarní Ležák i Skalák Řezaný Zimní Ležák, prawdopodobnie zależnie od pory roku, ale to już naprawdę mało istotne. A więc, do rzeczy!


Po nalaniu do szklanki zostałem zaskoczony pięknym, szlachetnym ciemno-brązowym kolorem. Spodziewałem się czegoś jasnego, a tu dostałem śliczne, półciemne z wiśniowymi refleksami. Piana średnia, z drobnymi i dużymi pęcherzykami. Taka jaką widać na zdjęciu niestety utrzymywała się może ze dwie minuty, po czym ostała się jedynie delikatna obwódka. Zapach mnie, szczerze mówiąc, nie powalił. Z jednej strony pozbawiony był typowych, a raczej dobrze mi znanych, przykrych dla piwa zapachów (np. nie czuć było alkoholu czy kwaśnego piwa), a z drugiej... wyczuwałem "końcówką" nosa jakiś nieprzyjemną woń. Podobno jest to znamienne dla czeskich piw rezanych (i chociaż Skalák, w moim odczuciu, do końca nim nie jest (jednolity kolor), ale przyjmuję to do wiadomości). No i chyba najważniejsze - smakowało mi! Po pierwszych łykach naprawdę trudno było to określić, ale w pewnym momencie doszła do mnie dość intensywna goryczka, którą łamał momentami słód. To jedno z tych piw, które smakują z każdym łykiem coraz bardziej. Mnie osobiście trochę zawiodło wysycenie - mogłoby smyrać zdecydowanie bardziej, ale w ogólnym rozrachunku było zadowalające. Oprawę graficzną oceniłbym naprawdę nisko, ale że przednią etykietę zdobiła półnaga niewiasta, to nie mogę wypowiedzieć się inaczej niż tylko pochlebstwami. A tak serio - to pierwsze piwo z dziewczyną jakie widzę, wzbudziło spory entuzjazm i serio mi się to podoba. Pewnie dla niektórych to tanie, ale ja się na taką taniochę łapię. Podsumowując: Skalák Řezaný to naprawdę fajne piwo, warte kupna i spróbowania. Mnie zachęcił do dalszych "eksperymentów" z piwem "rżniętym" (które podobno w Czechach jest bardzo popularne). Polecam skosztować.

poniedziałek, 20 lipca 2009

Krušovice Imperial

kraj: Czechy
browar: Krušovice
ekstrakt: 12%; alkohol: 5%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: lager; pasteryzowane
źródło: import

Ostatnie piwo-prezent z wakacyjnego wyjazdu mojej mamy. Krušovice Imperial zostawiłem sobie na koniec z dwóch względów. Jedyny z piątki nie był Słowakiem, a po drugie prezentował się po prostu po królewsku. Mimo iż ten, którego ja piłem minimalnie różnił się wyglądem od tego po lewej (trochę zmienione sreberko na szyjce i inny kształt butelki), ale kapitalna etykieta i kolorystyka zostały bez zmian. Pierwsze co rzuca się w oczy to austryjacka korona cesarska Rudolfa II Habsburga, któremu dostarczano na dwór piwo z Krušovic od 1581 roku. Złoto, srebro, miedź, świetna czcionka i medale cieszą oko. Całość jest cholernie estetyczna. Piękna butelka. Więc już wiemy, że Imperial wygląda świetnie, ale czy tak smakuje? Niekoniecznie.
Po nalaniu do szklanki widzimy piwo o pięknej złotej barwie, z pracującymi bąbelkami i grubą pianą (która już mnie przyzwyczaiła do tego, że opadła dość szybko i nawet nie zdążyłem jej uwiecznić na zdjęciu). I w tym momencie u mnie zaczęły się schody. Zapach Imperiala podjeżdżał alkoholem. Zaskoczyło mnie to totalnie. Później zaczął dochodzić do mnie słód, ale jednak pierwsze nieprzyjemne wrażenie pozostało i po smaku spodziewałem się najgorszego, w sumie niepotrzebnie. Był wyrazisty, gorzki i po kilku łykach chciałem zapomnieć o tym zapachowym zgrzycie, tyle że nie do końca się dało. Mam wrażenie, że piwo dość szybko wygazowało, ale o dziwo było nadal okej i piło się je dobrze.


Myślę, że Krušovice Imperial to najsmaczniejsze z tych jasnych piw, zza południowej granicy, które piłem w przeciągu ostatnich kilku dni. Intensywna goryczka w smaku, a przy tym przyjemnie orzeźwiające. Z minusów to ten zapach i wysycenie, no ale może przy okazji kiedyś spróbuję jeszcze raz i zweryfikuję. Smaczny lager.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:
Related Posts with Thumbnails