sobota, 9 stycznia 2010

Relax Pils

kraj: Polska
browar: Zodiak
ekstrakt: 11% (podobno); alkohol: 5,5%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 1,70 PLN

Kupowałem to piwo bez większego entuzjazmu. Polecił mi je właściciel mówiąc, że to całkiem niezły pils. Nazwa wybitnie mi nie pasowała - kojarzyła się z marketowymi taniochami, nawet cena była podobna. Ale była ona też głównym czynnikiem, który przekonał mnie do kupna.

Relax miał ładny kolor, chociaż jak później sprawdziłem ekstrakt, to wydał mi się ciemniejszy niż inne jedenastki. Tak między bursztynowym, a złotym. Klarowny. Bardzo słabo się pienił. Piana którą uwieczniłem na zdjęciu była biała i drobna, bardzo szybko opadła. Pachniał lekko chmielowo z piwnicznymi dodatkami. W smaku, jak na niezłego pilsa przystało, był odpowiednio goryczkowy. W posmaku natomiast czuć słodowe nuty. Dobre proporcje. Wysycenie średnie, raczej niezbyt intensywne, ale Relax znowu takiego nie potrzebuje. Wyglądem raczej nie powala. Jest skromnie i kolorystycznie nijako. Srebrny i bordowy są jakieś takie bure, a złotą czcionkę ledwo widać na bordowym tle. O dziwo podoba mi się logo - te dwa lwy przy pokalu wyglądają fajnie. Chyba mam słabość do zwierzątek na etykietach. Kontra bardzo słaba, z niepełnego kompletu informacji warto zwrócić uwagę na to, że piwo docukrzono.

Czy przy piwie Relax możliwy jest relaks? Jasne! Jest lekkie i przyjemne w smaku. Piwo środka, którego cena zachęca do większej konsumpcji.

Warnijskie

kraj: Polska
browar: Kormoran
ekstrakt: nie podano; alkohol: 5,1%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: wielozbożowe; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 4,00 PLN

O Warnijskim dowiedziałem się kilka tygodni temu z bloga Jerzego Mackiewicza. Przed Świętami zauważyłem je w Piwowarze, kupiłem jedno na spróbowanie i ze smakiem wypiłem - piwko jest świetne. Po pierwsze podoba mi się bardzo nazwa i oznaczanie, że jest to produkt regionalny. Fajnie Kormoran promuje Warmię. Druga sprawa. Butelka Warnijskiego wygląda świetnie. Postarzane, pełne informacji etykiety z ładną czcionką, stylowe obrazki i kolorystyka przywodząca na myśl żniwa (i skórkę chleba). Jest też takie fantazyjny efekt "odlepienia", który powoduje, że etykieta wygląda jeszcze ciekawiej. Moim zdaniem, w tej chwili jest to jedna z najładniej wyglądających polskich butelek. Jest to piwo wielozbożowe (pierwsze polskie, jeżeli wierzyć kontrze) i w składzie mamy: słód jęczmienny, słód pszeniczny, owies, pszenicę płaskurkę, pszenicę orkisz, słód żytni, pszenżyto, słód karmelowy, no i oczywiście chmiel, drożdże i wodę. Jeszcze tak bogatego w składniki piwa nie piłem.

Pod każdym względem dopracowali to Warnijskie. Mnie w żaden sposób nie rozczarowało. Jest jasne, żółto-miodowe z widocznym osadem (z racji braku filtracji). Ten osad pozostaje na szkle. Pieni się na potęgę. Lałem na trzy razy. Piana drobna, gęsta i z wielkimi dziurami. Opadając zostawiała ślad na szklance. Utrzymywała się w zasadzie do końca w postaci cienkiego kożuszka. W zapachu jest lekko słodowe, z chlebowymi akcentami. Wyróżnia się również wyraźnie chmiel, co przy tylu zbożach mnie trochę zdziwiło, ale nie mogę odmówić jednego - to bardzo przyjemny, kuszący zapach. Aż ciągnęło żeby w końcu upić porządnego łyka. A i pierwszy, i ostatni był równie smaczny. Raczej słodowe, ale cały czas obecna jest lekka goryczka. W trakcie picia można wyczuć chmiel i przede wszystkim te nuty zbożowo-chlebowe, są one jednak delikatne i aż się prosi o minimalne ich wzmocnienie. To chyba jedyny zarzut jaki mogę postawić. Wysycenie mocne, ale jak dla mnie idealne - przyjemnie szypie w język i podniebienie. Pasuje do tego piwa.

Warnijskie jest lekkie i orzeźwiające. Wygląda świetnie, przyjemnie pachnie, równie dobrze smakuje. Termin przydatności to jedyne 2 miesiące (mimo pasteryzacji), więc chce się wierzyć, że te wszystkie zapewnienia co do walorów zdrowotnych piwa to fakt, a nie marketingowa ściema. Warte jest tych 4 złotych i mam nadzieję, że znajdzie amatorów i nie zniknie z piwnej mapy polski. Polecam.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Koźlak

kraj: Polska
browar: Amber
ekstrakt: 15,1%; alkohol: 6,5%; butelka 0,5 l
typ: półciemne; rodzaj: bock; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 4,40 PLN

Dobre 6 lat temu, kiedy nie miałem bladego pojęcia o piwach i mój wybór polegał na tym czy sięgnąć po Tyskie Gronie z półki albo Okocimia Mocnego z lodówki, trafiłem w hipermarkecie na niesamowicie wyglądające piwo z ciekawym opisem i nie zastanawiając się długo wziąłem do koszyka 3 butelki. Był to oczywiście Koźlak z browaru Amber - prawdopodobnie pierwsze "inne" piwo jakie miałem okazję pić.

Uwielbiam kolor tego piwa. Ciemnobursztynowy, trochę herbaciany, klarowny. Gdy podniesie się szklankę pod światło cieszy oczy rubinowymi refleksami. Piana na początku robi podobne wrażenie. Bardzo obfita, kremowa, gęsta. Opada do poziomu jednego centymetra, a później, niestety, całkowicie znika. Tu chyba jedyny minus. Bo już pod względem zapachu i smaku jest super. Koźlak pachnie bardzo orzeźwiająco. Wyczuć można słód i karmel z nutkami palenia. Jest wyraźny i od pierwszego niucha zachęca do picia. A jak już się człowiek napije to po prostu niebo w gębie. Od lat produkt Ambera jest tak samo smaczny. Słodowy z delikatnym paleniem i konkretnie goryczkowy - czemu zawdzięcza to, że jest bardzo orzeźwiający i nie męczy, więc można spokojnie pić go w większych ilościach. Należy dodać do tego jeszcze idealne, nienachalne wysycenie. Mimo iż to względnie mocne piwo, jest wyjątkowo lekkie (było nawet takie, kiedy miało 7,8%). Nie czuć alkoholu i pije się je z największą przyjemnością.

Koźlak od lat też świetnie wygląda. Jedna z najładniejszych, jak nie najładniejsza butelka w Polsce. Zamiast etykiet zastosowano technikę natrysku. Jest elegancki, stylowy i trochę diabelski. Tak jak wspominałem na początku, ma fajny, klimaciarski opis, dedykowany kapsel, a z tyłu komplet informacji w czterech językach. Nie wiem czy susznie, ale że to pierwszy bock jaki w życiu piłem, teraz wszystkie porównuję do niego i jeszcze żaden go nie pobił. Jeżeli jeszcze amberowskiego koziołka nie piłeś to musisz koniecznie spróbować. Był czas kiedy pijałem go częściej, teraz wracam do niego chyba rzadziej niż raz na pół roku, ale robię to zawsze z wielką przyjemnością. Polecam!

niedziela, 3 stycznia 2010

Koźlak

kraj: Polska
browar: Krajan
ekstrakt: 14%; alkohol: 6%; butelka 0,5 l
typ: półciemne; rodzaj: bock; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 3,30 PLN

O Koźlaku z Nakła dowiedziałem się za sprawą bloga Fast Food Eaters, jakoś wcześniej nie wypatrzyłem go na półkach. Przed Świętami trafiła się okazja, w sklepie był jeden jedyny, więc wziąłem na spróbowanie. Mając w pamięci niezbyt udane spotkanie z Nakielskim Ciemnym podchodziłem do Koźlaka z rezerwą. Na szczęście piwo okazało się lekkie i smaczne. W szklance raczy nas ciemnym, wiśniowo-brązowym kolorem. Jest klarowne. Nalałem z czapą piany, koloru kremowego, ale co można zaobserwować to ekspresowy jej opad. Ledwo zdążyłem zrobić zdjęcie i już praktycznie znikła. Koźlak pachniał słodko i trochę niemrawo. Smakował już lepiej. Goryczka i słabsze słodowo-karmelowo-palone smaczki, z wahaniami to w jedną to w drugą stronę, w czasie konsumpcji. W posmaku również odrobinę goryczki. Nie nachalny, stonowany, lekki. Z jednej strony brakuje wyrazistości, ale z drugiej wchodził szybko i zgrabnie. I nie czuć było alkoholu. Osobiście, najbardziej przeszkadzała mi jedna rzecz - średnie wysycenie. Prosiło się o większą ilość bąbelków.

Wygląd butelki liczę na plus. Chyba najładniejszy produkt z Krajana. Fajny układ, miły koziołek i dobra kolorystyka (chociaż takiej czerwieni się w tym koziołku nie spotka). Kontra jak zwykle strasznie mała, ale na szczęście oprócz kodu kreskowego zawiera informacje i krótki opis piwa.

Podsumowując... Nie mam dużego doświadczenia z bockami, ale wydaje mi się że powinno być bardziej... treściwe w smaku, szczególnie że w ekstrakcie 14. Ale to dobre piwo. Może nie króluje w swoim stylu, ale jest smaczne. Cena również niewygórowana, więc jeżeli będzie okazja to zachęcam do sięgnięcia.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

sobota, 2 stycznia 2010

Weißenoher Benediktiner Pils

kraj: Niemcy
browar: Klosterbrauerei Weissenohe
ekstrakt: 11%; alkohol: 4,9%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pilsner; pasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 4,60 PLN

Piwko kupiłem jakiś czas przed Świętami. Poszukiwałem jakiegoś smacznego pilsa i wśród kilku polskich, na które się zdecydowałem do torby powędrował również i ten. Po przelaniu do szkła zostałem niemile zaskoczony bardzo jasnym, słomkowym kolorem (niestety nie widać tego na zdjęciu). Takiej cieniutkiej barwy nie spotyka się nawet w polskich tanich koncerniakach. Weißenoher Benediktiner Pils może się natomiast poszczycić ekstra pianą. Obfita, gęsta, opadająca powoli. Osadza się na szkle i praktycznie do końca konsumpcji jest obecna. Zapach przyjemny: chmielowy, z lekkim dodatkiem słodu i momentami podchodzący trochę piwniczną wilgocią. W smaku również czuć te "piwniczne" wstawki. A oprócz tego mamy całkowitą dominację goryczy. I chociaż jest to piwo orzeźwiające, dobrze wysycone, a jego intensywna gorycz różni się od tej spotykanej w polskich pilsach, to moim zdaniem nie warto go kupować. Po pierwsze cena jest zdecydowanie za wysoka. Za te pieniądze można np. wypić dwie równie smaczne (jak nie smaczniejsze) Perły. Po drugie Weißenoher Benediktiner Pils przysparza niesamowitych problemów żołądkowych. Miałem zgagę większą niż smok wawelski w reklamie maloxu (zresztą nie tylko ja, ale również osoba, z którą to piwo piłem).

Butelka wygląda skromnie, schludnie, ciekawie i do tego ładnie. Na kremowej etykiecie dali XVII wieczną rycinę klasztoru i herb. Dobrym uzupełnieniem są gotyckie i pisane czcionki. Kontra całkowicie po niemiecku, także prawie w ogóle jej nie rozumiem. Napisali bardzo dużo, ale zabrakło informacji o ekstrakcie (trzeba szukać po sieci).

Powtórzę się. Piwo nie warte swojej ceny. Nie polecam.

środa, 30 grudnia 2009

Cornelius Weizen Bier

kraj: Polska
browar: Cornelius
ekstrakt: 12,5%; alkohol: 5,0%; butelka 0,5 l
typ: jasne; rodzaj: pszeniczne; niepasteryzowane
źródło: sklep koło kościoła Miłosierdzia Bożego,
cena: 4,20 PLN

Wypadałoby zakończyć tą grudniową, pszeniczną ofensywę (pięć opisanych piw pszenicznych, to jest szóste) moim ulubionym. Corneliusa Weizen Bier pierwszy raz piłem dobry rok temu. Nie była to miłość od pierwszego... spróbowania, ale z biegiem czasu co raz bardziej mi to piwo smakował, a we wakacje w końcu doszło, że w Piotrkowie warzą najsmaczniejszą polską pszenicę.

Cornelius jest prawidłowo mętny, ale ciemniejszy od innych hefe-weissbier hellów. Jego miodowo-pomarańczowa barwa przechodzi trochę w jasny brąz. Różnie u niego niestety bywa z pianą. Raz jest kapitalna: gęsta, kremowa i trwała. Innym razem jest niestety niespecjalnie okazała i opada bardzo szybko. W przypadku ocenianej butelki była niestety taka jakby licha. Za to zaobserwowałem w rdzawe ślady drożdży. Pachnie cudownie, bo bananowo z delikatnymi nutami cytrusów. Obecna jest oczywiście również pszenica. Bardzo przyjemny zapach. A ze smakiem jeszcze lepiej! Słodki, bananowo-goździkowy z dodatkami cytrusowej kwasowości. To piwo jest cholernie dobrze wyważone pod tym względem. Nie nudzi słodyczą, nie wykrzywia kwaśnym. Do tego dochodzi bardzo porządne wysycenie. Bąbelki muskają gardło, a to w połączeniu ze wspaniałym smakiem powoduje, że piwo jest lekkie i orzeźwiające. Dla mnie bomba. Można wypić kilka i ani przez chwilę nie poczuć nudy.

Co do opakowania. Nie jestem fanem, ale muszę przyznać, Cornelius Weizen Bier ma estetyczną i czytelną etykietę. Minimalizm, dobrze użyte kolory i wrażenie, że piwo jest z "górnej półki". Kontra fatalna. Szara, z blokiem tekstu - nie podoba mi się. Za to duży plus za ulotkę, która wisi na szyjce. Chyba każdy egzemplarz (obojętnie czy sklepowy czy w pubie) ma ją na sobie. Znajduje się tam komplet informacji o piwie i sposób w jaki należy piwo nalać.

Z racji ceny (w Piwowarze kosztuje 3,5o zł, a w pubie Żywiec 6 zł) jest to najczęściej kupowana przeze mnie pszenica. Na dodatek najlepsza z polskich browarów (chociaż nie piłem jeszcze Viva Hel) i śmiało może stawać w konkury z piwami niemieckimi. Tak jak wspomniałem na początku, to moje ulubione piwo pszeniczne. Polecałem je wielokrotnie i jeszcze nikt się nie poskarżył. Poszukać i wypić koniecznie!

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:

piątek, 25 grudnia 2009

Felsen Weizenbock

kraj: Niemcy
browar: Felsenbräu Thalmannsfeld
ekstrakt: nie podano; alkohol: 7,2%; butelka 0,5 l
typ: ciemne; rodzaj: pszeniczne, bock; niepasteryzowane
źródło: sklep Piwowar na Zamkowej,
cena: 4,40 PLN

Pszenicznych powrotów ciąg dalszy. Tak jak pisałem przy okazji spisywania wrażeń po Felsatorze Doppelbocku, w Felsenbräu pracują daltoniści. Felsen Weizenbock, który ma być pszenicznym koziołkiem, ale co najwyżej to stał obok prawdziwego bocka na sklepowej półce. Po nalaniu do szklanki moim oczom ukazało się coś co pasuje idealnie pod styl hefe-weissbier hell. Śliczny, pomarańczowy, mętny. Nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się, że nie tak wyglądają weizenbocki. Rzut oka na google images potwierdza, że już bardziej odpowiedni kolor ma już Felsenbräu Braune Weisse. No trudno. Jak piłem to piwo półtora roku temu jakoś nie zwróciłem uwagi. Piana bieluteńka, jak to w Felsenach, po nalaniu duża, opada do poziomu poniżej centymetra. Przejdźmy do wąchania. Weizenbock pachniał pszenicą i goździkami (to dobrze), ale przede wszystkim apteczną chemią (to gorzej). Koźlakowego zapachu nie uświadczyłem. Wziąłem pierwszy łyk i poczułem moc tego piwa (a to niby tylko 7,2%). Niby czuć pszenicę, czuć goryczkę w posmaku, ale co chwilę uderzał mnie smak alkoholu, co było wątpliwej przyjemnym doznaniem. Wraz z piciem piwo staje się coraz bardziej słodowe. Nie przypomina to w żaden sposób piwa bock, a z tego co czytałem również i weizenbock. Wysycenie jest dobre, trwałe i równe do samego końca. Mnie Felsen Weizenbock nie smakował. Nie pamiętam jak to z nim było w zeszłym roku, ale nie przypominam sobie, żebym odebrał je tak źle. Opakowanie jak dla mnie słabe. Kolorystycznie i stylistycznie rozczarowująca.

Felsen Weizenbock to tylko mocny pszeniczniak, który z bockiem ma niewiele wspólnego. Osobiście nie polecam, chyba że ktoś nie zwraca uwagi na smak, a chce się piwem rozgrzać - tym autentycznie można.

Przeczytaj opinię o innym piwie z tego browaru:
Related Posts with Thumbnails